just trying

permanentna psychomachia

Kwiecień 23, 2012

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:43 pm

Brakuje mi rozmów z jednym facetem, który od dawna się do mnie nie odzywa.
A ogólnie chujnia.
Mam ochotę pisać, ale nie tu. Mam ochotę znowu stać się naprawdę anonimowa. Tak na maksa. Zupełnie. Żeby nikt mnie nie znał. I nie patrzył na mnie przez pryzmat tego, co już wcześniej napisałam i przeżyłam. Poszukam sobie nowego miejsca. W końcu uciekanie to moja specjalność.

 

bezsenność Luty 17, 2012

Filed under: to co w głowie — agu @ 11:45 pm

mnie dopadła. Naprawdę sypiam po 4-5 godzin max. Kupiłam sobie taki wypasiony mega krem pod oczy, żeby mi niwelował skutki uboczne niedoboru snu, ale mroczki mam i ciągle mi się wydaje, że już dziś wieczorem pójdę spać o normalnej porze… o ja naiwna.
Mój kolejny model biustonosza robi furorę. Już wymyśliłam kolejny, czekam na dodatki. Kręci mnie to, chociaż okupione potworną ilością stresu.
Zatrudniłam nową dziewczynę na paręnaście godzin. Jak się sprawdzi, ukradnę ją konkurencji na pełen etat.
Dzieci mam znowu chore. Krzych mądruś sypie tekstami, że właściwie trzeba byłoby to spisywać, możnaby się pośmiać za parę lat.
Młodej wypada drugi ząb i chętniej ćwiczy literki.
Tatuś ją tylko olewa ostatnio skutecznie. Bidula… Gdybym mogła tak po prostu zrobić ciachu ciachu i pozmieniać parę faktów.
OOO, zaczyna mi się chcieć spać.

 

wpadam tu pomarudzić Styczeń 27, 2012

Filed under: to co w głowie — agu @ 7:18 pm

mam rude włosy, często boli mnie kręgosłup i czuję, że gdybym mogła zmienić parę rzeczy, to bym to zrobiła. Taka codzienna codzienność jakoś mnie ostatnio bardziej męczy niż zwykle. Cierpliwości mi brakuje.
Kto ze mną pojedzie do spa?
I dlaczego właściwie tak mega mocno wkurza mnie brudna podłoga? Miałam ochotę dziś zwolnić dziewczynę, która opiekuje się moim synem. No totalna mamałyga. Jedyne co mnie powstrzymuje, że to już trzecia w jego karierze i chciałabym uchronić od permanentnych zmian. Oby do września…
I z przerażeniem muszę stwierdzić, że staję się bardzo podobna do mojej madre pod względem perfekcjonizmu. Wszędzie widzę niedociągnięcia. Zawsze mnie to u niej wkurzało…
Może ja się po prostu muszę wyspać?
Niech mnie ktoś przytuuuuli…

 

Z Nowym Rokiem… Styczeń 12, 2012

Filed under: to co w głowie — agu @ 2:51 pm

rozpoczęły się problemy z kręgosłupem. Za mało się ruszam, ja to rozumiem. W końcu ruszanie mózgiem 24 na 24 kręgosłupa nie uratuje.
Gdzie ta cholerna zima, co? Wszyscy są przez jej brak chorzy.
W domu szpital. W pracy dziewczyny mi cherlają.
Otwieram nowy sklep z kimś dla mnie mega ważnym i bardzo chcę, żeby się udało.
W tym roku mam w planach jeszcze 2.
Wypadają mi włosy. Jakoś mi nijako ostatnio. Motywacja mi gdzieś uciekła. Zapewne PMS gigant się do tego przyczynia.
Nie umiem usiedzieć na tyłku, cały czas mam wrażenie, że coś gdzieś mi umyka. Prawdziwy syndrom histerycznej wręcz chęci kontrolowania wszystkim.
Mam jakiś kryzys wieku średniego może? Mega cienie pod oczyskami. Czy powinnam już skorzystać z dobrodziejstw medycyny estetycznej?
Ale przyznam, że tak dziwnie jak ostatnio to ja się już dawno nie czułam.

 

przedświątecznie Grudzień 17, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:17 am

Powinnam już myśleć o barszczu i uszkach, a jakoś siły mnie opuściły.
Idziemy z Krzychem do rehabilitantki we wtorek i cała się martwię, spać nie mogę. Prawie trzylatek w ogóle nie skacze i rusza się jak słoń…
Ok, wiem, jest za gruby. Butlę odstawiliśmy, myślałam, że będzie ciężko, poszło gładko. “Się zepsuła” powiedziałam…
Czytamy książeczkę na dobranoc, długo zasypia. Mówi “nie umiem, mamusia”… biedulek.
Jestem do dupy matką, naprawdę.
To zapewne nienormalne, żeby z utęsknieniem czekać, aż dzieci urosną…, żeby nie trzeba było wstawać o 6, rozdzielać ciągłych kłótni, podziwiać wygłupów. Jestem zmęczona mega.
Tęsknię za nimi, kiedy ich nie widzę, ale wolę uciec do pracy. Wrócić jak najpóźniej.
Nie robię z nimi pierniczków ani nie robię za konika.
Z Gabi fajniej mi się spędza czas, bo jest większa. Syn mnie irytuje.
Inni czekają na weekendy, ja czekam na poniedziałek, kiedy pójdę do pracy…
Żałosne

 

eeeeeeee…. Grudzień 1, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 8:57 pm

no jestem i żyję i serio, kiedy ten miesiąc zleciał?
Wyszedł drugi model mojej własnej marki, metki nam się skończyły, Trzeba szyć biustony na gwałt. 20 sklepów w Polsce już je ma…
Sama zamierzam otworzyć prawie zaraz kolejne 3.
Rodzina chyba nie kuma co się dzieje.
Z B. jest git, naprawdę git.
Krzych mądrala, kupa i siku do kibelka, yeah!
Gabi powoli zaczyna czytać, chociaż konflikty są, nie powiem, że nie.
Doba jest durna, bo krótka. Niech to tylko nie pierdyknie, proszę, proszę….

 

wniosek i herbata Październik 28, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 8:09 pm

Wnioskuję o to, żeby mi ktoś wypełnił wniosek. Bosszzz, jak ja tego niecierpię…
pierwszy model mojej marki sprzedaje się jak świeże bułki, kolejne w opracowaniu. No muszę to dofinansować, bo przecież nie będę kapać po 1 modelu co dwa miechy.
Stówkę potrzeba mi. Dziwnie mi z tą kwotą. Duża taka, ale cóż, ambicje też duże.
Dzisiejszy wykład dotyczący oprogramowania magazynowego uświadomił mi jak bardzo już nam tego trzeba, żeby zapanować nad tym co się dzieje.
Nie poddam się, o nie!
Dobrze będzie. Musi być.

Mija 6 lat. To już za kilka dni. Pierwsze spotkanie, byliście wtedy ze mną. Jechałam jak szalona do faceta, który miał być plastrem. To najdłuższy związek mojego życia. Minęłam pechową granicę i póki co mój facet mówi mi w środku nocy: “kocham Cię”. Zaczął ostatnio dopiero jakoś. Dziwne… bo zaczął wtedy, kiedy ja się jakoś tak wyluzowałam i nie spinam się każdego dnia, żeby mój związek był idealny. Robię swoje.

Rzadziej się kochamy, dużo gramy w planszówki, rozmawiamy, pijemy sporo herbaty z miodem i cytryną.

Oby tak dalej…

 

balans na krawędzi Październik 12, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:02 pm

Moja córka jeszcze nie czyta…
- nie lubię się uczyć mama. Nie chcę i będę kiedyś z kimś, kto będzie za mnie wszystko czytał…
Śmiać się czy płakać?
Krzych za to w końcu opanował nocnik i sypie tekstami, od których naprawdę mam wrażenie, że to bystry chłopak jest.
Zastanawiam się bardzo nad tym jak tych dwoje będzie się rozwijało w przyszłości.
W końcu mają różnych ojców. Jeden z nich 3 razy zdawał maturę, drugi niedługo będzie habilitowany…
Ale mamę mają jedną.. i po tej mamie to raczej nerwy i niecierpliwość oraz niskie poczucie wartości.
Kurde, w dodatku mam dla nich tak mało czasu.
A koleżanka po fachu rzekła wyraźnie: albo matkowanie albo biznes.
Czy to da się w ogóle połączyć?

 

ospa, nocnik itp. Październik 2, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:47 pm

Oboje dzieciorów przeszło ospę. Gabi grzecznie wskazywała miejsca do smarowania. Blizn mieć nie będzie. Za to syn będzie miał na policzku – centralnie, na szyi, na brzuchu dwie oraz pod udem. Pewnie gdzieś jeszcze, gdzie nie wiem.
Otworzyłam nowy sklep, gdzie utarg po dwóch dniach nie był oszałamiający, ale jest fajnie.
W gazecie lokalnej o mnie pisali, a jutro w ważnym portalu biznesowym ma pójść tekst.
Z kasiorą jest tak średnio, bo się wzięłam i wyprztykałam na zatowarowanie mego sklepu, a i vat pewnie przyjdzie kwartalnie ćwierć setuchny….
Grzyb mnie opuścił chwilowo, ale tak mi się chce bułki, albo chociaż chleba z masłem, że naprawdę cierpię katusze. Niech zdycha łoś pieprzony, nie mam ochoty znowu przechodzić tego samego.
Tylko włosy mi się “posypały”. Dziennie wyciągam garście… nie wiem jak temu zaradzić od środka. Jakiś pomysł?
Dziś syn mój zrobił grzecznie dwa razy siusiu na nocnik. Inni chłopcy w jego wieku dawno odstawili już pieluchę. Jego nocnik parzył w tyłek do tej pory, dziś jakoś się udało.
10 par gaci z bobem budowniczym, myszką miki i tomkiem ciuchcią przygotowanych. Jutro dalej walczymy.
Co tam u Was, ludzie? Jest tu kto?

 

moja Wrzesień 18, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:40 pm

Moja własna marka, mój własny stanik, moja praca i zarwane noce.
Po debiucie. Na zdjęciach widać, jaka jestem przemęczona.
Wkurwiłam konkurencję.
Jestem z siebie dumna :)

 

druga sensacja… Wrzesień 7, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 11:00 pm

O wyglądzie majtek do góry decydowałam na podstawie zdjęć, gdyż od dwóch dni jestem ponownie rozwalona i przestałam wierzyć w ludzi.
Laska, która ze mną zakładała akademię, zwyczajnie mnie wystawiła. No kompletnie, całkowicie i na amen. Nic nie załatwiła, naobiecywała, a potem zniknęła. Tak po prostu. Toteż od 48 godzin staję na głowie, żeby załatwić fizjoterapeutkę, laktatorkę, przygotować wykład, który ona miała poprowadzić oraz ściągnąć kogoś od jej działki, żeby kursantki nie wkurwiwszy się uprzednio, nie zażądały zwrotu grubej kasy i nie nazwały nas oszustkami.
Łeeellll…. Jeśli zachowam twarz, w sumie to nie ja nawaliłam, ale jestem mamą projektu i kogo obchodzi, że jakaś baba ma problemy, to się odezwę. Jakbym zniknęła na dłużej (2-3 tydzie) znaczy, że mnie zabili.
Zamówiłam też foteliki do mojego drugiego sklepa. Tam się samo wszystko dzieje, szok. Jak to dobrze mieć kogoś, na kimś naprawdę można polegać.
Żyć nie umierać. Trzymać kciuki proszę. Za dwa dni albo egzekucja albo sukces.
I jeszcze dodam, że jakoś moje życie seksualne nabrało znowu kolorów. Fajnie :)

 

hop, hoooop Wrzesień 4, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 9:24 am

Jest tu kto? Ale w sumie co się dziwić, nie ma sensacji, nie ma ludziów… hehe. Gdzie te tłumy za czasów podwiatr :D

Kupiłam sklep w Zabrzu. Jutro rusza produkcja mojej marki. Własnej. Jestem z siebie dumna.
Szukamy na cito opiekunki, bo nam niania do Portugalii wybywa na rok…
Schudłam, bo nie jem mącznych rzeczy, w końcu mieszczę się w moje stare spodnie, ale jeszcze 2 pary czekają, które lubię, zatem jeszcze 2 kg.
A jednak zapodam sensacje na koniec…
Mój ojciec jest zobrączkowany od maja (dowiedziałam się dwa dni temu), rzucił studia i nie będzie już księdzem, a moja madre… od 3 dni. Wyszła za fajnego gościa, ale nikomu nie powiedziała, że to robi.
Szczena mi opadła. Bardzo nisko.
Jeszcze mocno musi to we mnie siedzieć, bo sny mam nietęgie.

 

ale o so cho? Sierpień 24, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:27 pm

Nie nadążam za tym wszystkim, naprawdę.
Nowy sklep, nowa własna marka utrzymywana jeszcze w sekrecie, szkolenia, nowy wywiad. Spory stres.
Dziecka zdrowe, starsza nie została przyjęta do szkoły. Czy dobrze robię, że ją zostawiam w przedszkolu? Będzie najstarsza, wszystkie 6-latkowe mamy wysłały dzieci już na wyścig szczurów…
Ale nie chcę, żeby na jeden rok szła byle gdzie, a potem ją przenosić, a tak musiałabym zrobić.
Tornister poczeka.
Młody dziwnie chodzi, jakby tak sztywno… pójdziemy z nim do ortopedy, bo nie podoba mi się to.
Całe dnie nie wiem już w co ręce włożyć. Mam 3 pracownice, ale żadna z nich nie jest na cały etat, żeby zdjąć mi z głowy chociażby maile.
Zachowuję się jak mój poprzedni szef. Wszystkiego sam chciał doglądać, trudno mu było oddać odpowiedzialność.
Boję się zrobić listę “do zrobienia”, bo zbyt długo zajęłoby mi jej sporządzanie.
Chaos nadchodzi. Czuję go…

 

wakejszyn Sierpień 8, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 9:50 am

Przyjechaliśmy nad biały piasek. Nie widziałam go jeszcze, bo w sobotę o 22 było już za ciemno, a wczoraj po południu lało. Ufam, że może dziś uda mi się go dotknąć. Strój na dupie już mam, a juści.
Babcia dzieckami się zajmuje, B. śpi, ja sprawdzam na szybko czy firmowe sprawy jakieś nie są do wyprostowania, żebym mogła na wieś iść i się nie stresować.
2 przelewy, 3 maile. Załatwię szybciorem.
Niewiarygodne, jak dziwnie mi jest w ciszy. Jakby co czyhało na mnie. Jakby zza rogu miało mnie zaatakować. Odzwyczaiłam się.
To znaczy – dobrze mi jest, ale odzwyczaiłam się tą ciszą cieszyć – wygląda na to.
Pójdę na tę plażę i będę porównywać stan polskiego obikiniowania w porównaniu do zeszłego roku. Ciekawe czy są jakieś zmiany :D
Howgh!

 

no co? Lipiec 29, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 11:41 pm

mój, własny, tymi ręcyma… biustonosz, jest chyba gotowy… boszzz… ależ ekscytacja…
przytłumiona trochę remontem, mnóstwem zmian, szkoła dla Gabi (jesu- jeszcze nie zdecydowałam)?
Krzych nie chce na nocnik dalej, ni cholery, histerię załapuje.
Sezon opada. Boję się jesieni, zimy. Ale może mój własny, on… mnie uratuje?
Mało śpię. Pędzę strasznie. One note się przydaje, a lista coraz dłuższa… myślę o zatrudnieniu kolejnej osoby.
Ale za tydzień będę nad morzem. Nie zgubię już tych 5 kg, które widzę w każdym ciuchu. Trudno. Może potem. Teraz mam ważniejsze sprawy.
Nie wiem czy mogę napisać, że jest dobrze. Dziwne uczucie – nie chcieć uciekać. Nawet zdarza mi się pomyśleć pozytywnie.
Co to za czas w moim życiu? No co?…

 

blokada Lipiec 17, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 9:35 am

Od jakiegoś czasu prześladuje mnie myśl, że wkrótce dowiem się, że nasz związek umarł. B. ma obsesję ostatnio dotyczącą odchudzania i ćwiczeń. Zakłada swoje obcisłe bluzeczki. Nie jada kolacji, a mnie zalewa wściekłość. Dorabiam sobie, że pewnie ma kryzys wieku średniego i jak Ibisz wymieni sobie mnie na jakąś dwudziestkę i kolejny mój związek po prostu padnie. W dodatku wczoraj planowany od rana gorący seks zakończył się niepowodzeniem. “No tak” – pomyślałam – “Już go nie podniecam”….
Straszne jest to, że drzazga, która wydawała się być usunięta z serca, wcale nie jest, a wręcz przeciwnie – daje o sobie nieźle znać.
Chodzę na zabiegi RF, tu fryzjer, tam rzęsy, może jeszcze masaże sobie wykupię. System obronny włączyłam zupełnie nieświadomie.
5 lat. Tyle wytrzymałam najdłużej w związku, po 5 latach odszedł ode mnie eksiu. Mam w sobie taki ogromny strach, który mnie paraliżuje i na codzień wykańcza.
“Nigdzie się nie wybieram” – powiedział. “Kocham Cię, jest wszystko bardzo dobrze, czy Ty musisz sobie szukać problemów, jeśli długo ich nie ma? Jestem szczęśliwy i nie zostawię Cię”.
“Jestem śpiąca i muszę już iść”
“Nie zamykaj się, dziewczynko, mów do mnie, proszę Cię”.
I co ja mam mówić? Ja sama nie wiem czemu tak. To ta zadra cholerna. Ten strach. Czuję się kompletnie sparaliżowana i bezsilna.

 

dwie kreski Lipiec 13, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 7:48 pm

Pamiętam jeszcze bardzo dobrze jak czułam się, kiedy ujrzałam dwie kreski na teście ciążowym… z córą była pełnia szczęścia, z Krzycztofem już jakby mniej…
Dziwne to bardzo, bo losy tych reakcji się zupełnie potoczyły odwrotnie.
Sobie tak dziś myślę, że jeśli bardzo, ale to bardzo mocno cieszę się na powstanie pierwszego modelu mojej własnej marki biustonoszy, to że oznacza to wielką chujnię z patatajnią? Wolałabym, żeby radość przerodziła się w sukces, satysfakcję i pieniądz.
Póki co czekam na ostatnie rozmiary testowe (pierwszy model będzie wyłącznie na “maluchy” – małe biusty) w 65B i 60F i pojadę wybierać design.
Uch. No wiadomo co by się sprzedało, czarny, biały i cielisty. A ja bym tak bardzo, bardzo chciała taki o jakim marzę czyli w szkocką kratę lub krwista czerwień z odrobiną charakternej czerni, albooo czekoladę z turkusem. Ale czy to ktoś kupi? ;)

 

kilka spraw Czerwiec 26, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 7:34 pm

wykupione. 10 dni. Nad morze i już. Do Karwii pojedziemy. Nawet jak się okaże, że nas nie stać. Chrzanię to. Jestem naprawdę już przemęczona. Zdarzyło mi się stracić cierpliwość przy klientce i ofuknęłam ją dość hmm… ostro.
Przeczytałam norwegian wood murakamiego. Straszna szmira. Wg mnie – oczywiście, żeby nikt nie poczuł się urażony. Ani razu nie zrobiło “click” w mojej głowie. Bzykają się, leczą, wieszają się, nudzą. Cóż jest w tej książce innego od zwykłego życia, które mamy na codzień?
—-
Córka mi powiedziała, że jestem dla niej złą mamą, bo jej nie pozwalam tego i owego, a tata jest dobry. Gdybym była taki jak on, to byłabym dobra mama.
Cóż… boli…
—–
Syn nie chce robić na nocnik. Dupa go pali nagle. Bez pieluchy sika po prostu gdzie popadnie. Jakoś mu to niespecjalnie przeszkadza. Nie bardzo mam siłę na te przepychanki z nim. Pewnie będę tą wyrodną matką, co to do granic możliwości przetrzymuje dziecko w pieluszce. On jest cwany i żadne nagrody, brawa czy pochwały na niego nie działają. Ma to głęboko.
—-
Coś mnie rozkłada – obawiam się, że jakieś przeziębienie znowu.
—–
Nudy, wiecie? Jakoś tak nudno jest.

 

Czerwiec 9, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 10:36 am

Wydałam wczoraj niebotyczną kwotę na buty (na obcasie!!!) oraz ciuchy, że oczywiście dopadło mnie poczucie winy mimo, że dziś czuję się ze sobą świetnie. Wprawdzie buty muszę rozchodzić, bo mnie cisną wszędzie, ale nie poddaję się, bo moja noga wygląda fenomenalnie i wielgachne kochy przybrały nawet w miarę kształt normalnych kostek.
W vero modzie zanabyłam ekstra jeansy za 39,90, które nie odstają mi w talii i nie są za ciasne w biodrach. Fenomen!
Zapodałam sobie depilację woskiem. W przyszłym tygodniu robię sobie rzęsiory, a pod koniec miesiąca permanentne brwi.
Czy jeśli odrostu mam 1 cm to mogę tak iść na czyjeś wesele czy wiocha?
Czy spadek libido po 34 roku życia to normalka? Bo coś ostatnio mi tak jakoś wszystko opadło ;)

 

w nos Maj 28, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 11:35 am

A dałam właśnie wszystkim prztyczka w nos. Przetrzymałam i jestem na prostej.
Nawet zapłaciłam swój pierwszy podatek dochodowy, czyli firma zarabia. Gut.
Od września rusza akademia, którą sobie wymarzyłam. Myślę, że odniesiemy sukces.
Dzieci zdrowe, dziękować. Życie osobiste się układa – dziękować!
Pierwszy raz od kilku lat bezstresowo będę mogła pojechać na wakacje. Marzy mi się Chorwacja. Muszę tylko jeszcze pozbyć się cellulitu, hehe.

 

6.05 Maj 19, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 6:14 am

6.05 – cóż, połowa normalnie pracujących ludzi wstaje o tej godzinie, ale kiedy chce się w nocy zrobić wszystko czego się nie dało zrobić w ciągu dnia i wieczorem, czyli odpisać na tryliard maili, zrobić przelewy, posmarować suche golenie, coś w końcu zjeść, bzyknąć się z facetem i jeszcze obejrzeć Grę o Tron, aaa i przepraszam, porozmawiać na skype o strategii niemieckiego oddziału, to się jakoś robi 1.30 w nocy.
Czyli że jakaś taka krótka ta noc, i sen krótki, i siedzę teraz jak widmo, syn ogląda 101 Dalmatyńczyków, a ja z utęsknieniem czekam na 8, kiedy to przybędzie niania i będę mogła złapać jeszcze 50 minut snu, żeby potem w te pędy wziąć prysznic i spóźnić się jak najmniej na 10 do pracy ;)
I tak o! Od razu mi lepiej, i jeszcze tylko 45 minut i będę spaała…

 

A co u Was? Maj 10, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 9:52 pm

Tym razem też na kanapie sobie leżę, popijam jakiegoś różowego sikacza, który jest kiepski i pewnie zaraz dostanę od niego kataru, jak to zwykle, ale będąc sama rozmyślam o tym co się ostatnio dzieje.
Dzieje się tyle, że jest dobrze, wprawdzie inwestycje znowu zjadają całe kwoty na koncie, ale niemiecki oddział mojego przybytku działa i ma się nieźle, a zapewne będzie jeszcze lepiej, ćwierkają wróbelki.
Zatrudniłam 3 dziewczynę do pomocy, bo jednak sytuacja, w której nie ma rąk, a trzeba rozpakować 10 kartonów, przepakować, wystawić faktury, zawołać kuriera i jeszcze obsłużyć 5 klientek na raz, letko przerosła nas dwie, toteż nie ma co się oszukiwać, żeśmy takie zaczepiste babki, co to sobie same ze wszystkim poradzą.

Z nowości to kupiliśmy kinekta na xboxa i od tygodnia szaleję na programie, który ma sprawić, że dżinsy za małe o dwa rozmiary staną się dobre, a nawet za duże, ehehehe. Mam nadzieję, że do sierpnia zdążę. Odkrywam taichi. Mięśnie dupy boją jak diabli, ale chęć pozbycia się wizerunku zawodnika sumo jest silniejsza.

Gabi nie została posłana do przedszkola. Mocno się biłam z myślami, ale tatuś urządza ostatnio jazdy pod tytułem “nie przyjadę do córki przez 8 tyg”, co ją skutecznie rozwala emocjonalnie, toteż nie mam ochoty jej dokładać atrakcji, jeśli nie muszę.

Krzych nawija jak stary, odmienia pięknie i walnął mega wyraźnie nawet ostatnio po powrocie ze spacerku szukając Gabi: “Gabrysiu, gdzie jesteś, chodź do mnie”. Padłam.

A poza tym łobuz jest. Patrzy z szelmowskim uśmieszkiem na mnie i broi równo.

Moje życie rodzinne w tym związkowe jest w porządku. Zdarza mi się pomyśleć, że “co ja robię tu”, ale ogólnie git. Nie jest wcale różowo do zrzygania, ale jest na tyle fajnie, że jeśli chcę się wyprowadzać, to już naprawdę dość rzadko ;)

To tyle z frontu. A co u Was?

 

leżę sama na kanapie w salonie Kwiecień 17, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 9:51 pm

bo kaszlę, a katar, który męczył mnie przez ostatnie dwa dni właśnie się w ten kaszel przerodził.
Nie tylko dlatego leżę sama na kanapie w salonie. Bo On się obraził, bo ja powiedziałam coś, co poruszyło kwestię zarabiania małej sumy przez człowieka o dużym rozumie i oczywiście nadepnęłam na odcisk, który zrobiła poprzednia dama życia. Niech ją cholera! I jego też, że tak strasznie wszystko bierze do siebie i lepiej zgnij człeku w środku, bo i tak zgnijesz, bo odzywać się nie warto. Potem i tak masz ciche dni, bo się królewicz obraził.
Otworzyłam swój dojczowski sklep netowy, przymierzam się do stacjonarki w Berlinie. Dystrybucja jakoś idzie, powoli wyłażę z minusów na koncie i nie, wcale nie jest tak, że jak się ma do zapłacenia prawie 20 tys. vatu to się zarabia prawie 5 razy tyle. Nic bardziej mylnego…
We wrześniu otwieramy szkołę, która ma za zadanie uczyć tego czego kobieta w sklepie z bielizną umieć powinna, a nie umie.
Poszłam też do pewnego producenta bielizny, żeby mi zrobił dwa modele tak jak chcę i uszył pod moją marką.
To już dwa lata prawie od założenia tej firmy, którą tak śmiesznie nazwałam. Ale dobrze mi z nią. Idę do roboty nawet na rzęsach, lubię to co robię. Mimo walki i często upierdliwych klientek. Powinnam tu chyba zacząć je opisywać, bo z boku to zapewne niezły ubaw byłby… a i ja miałabym w końcu wolną głowę.
Dzieci miały ostatnio owsiki, teraz mają świnkę… zastanawiam się kiedy spadnie na nas jakieś gradobicie do kompletu.
Do schronuuuuuuu!
I takie to życie chaotyczne, jak ten wpis.
Wciąż nie czuję się tu jak w domu, wciąż czegoś mi brak.
Ale czuję to dopiero wtedy, kiedy o tym myślę. Więc nie myśl kobieto… nie ma sensu…
A sąsiada, który jeździ dupą po za małej wannie i kaszle jak ostatni gruźlik mam chęć wysłać w kosmos.
Szkoda, że nie mogę tak po prostu zadzwonić do kogoś i wyjść z nim na kawę… do dupy to.
Idę spać.

 

żyję, żyję Marzec 28, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 11:00 pm

tylko czasu nie mam. Jakoś się ta doba skurczyła na maksa, cholerka…
Odezwę się ze szczegółami niebawem :)

 

back to… Styczeń 27, 2011

Filed under: to co w głowie — agu @ 12:21 am

Szukałam dziś kogoś na fejsbuku bezskutecznie… nie wiem nawet dlaczego, i wróciłam do rozmów, które całymi dniami prowadziłam prawie 3 lata temu. Dziwne. Czytałam je z lekkim niedowierzaniem. To byłam ja? Hmmm…
Czuję jakby minęły wieki.
Mam nr tel, a nazwiska już nie pamiętam…
tęsknię czasami.

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.