just trying

permanentna psychomachia

Luty 8, 2010

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:56 pm

Od wczoraj nie karmię.
Od wczoraj umieram i mam giga focha na cały świat.
Do Krzysia przychodzi nowa opiekunka, na którą mnie nie stać.
Mam nowy kolor włosów, w którym wyglądam źle.
Wspaniały seks, który mnie łączył z moim facetem, przegrywa w boju z resident evil.
Chciałabym chodzić na jakieś zajęcia taneczne.
Wyjść z tego domu.
Potrzebuję terapii…

 

Ha! Styczeń 6, 2010

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 11:25 am

Ha, a może uda mi się wygrać w pewnym ważnym dla mnie plebiscycie i mój sklep będzie bardziej rozpoznawany?
Bo w tej chwili przegrywam 5% z najbardziej znanym sklepem biuściastym w Polsce.
Trzymać kciuki proszzzz….
Lepiej jest, chodzę sobie na steperku, mam dwa postanowienia noworoczne, które mają szansę się spełnić.
Dzieci mam chwilowo zdrowe, dobieram sobie nowe kosmetyki i rzeczy.
Pozbywam się swetrów sprzed 10 lat oraz spódnic i bluzek, które wiszą workiem.
I wynegocjowałam z jednym dostawcą 30 dni termin płatności.
JOŁ!

 

odzywam się… Grudzień 25, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 11:44 am

Owszem, zbyt długo się nie odzywałam. Bo i co pisać mam ciągle to samo?
Że dolina, że górka, że chorzy, że znowu szpital i zapalenie płuc młodego? Że z córą nie daję rady, oddala się ode mnie i patrzy swoimi wielkimi oczyma: mamusiu, dlaczego na mnie krzyczysz?
Krzyczę….
To bezsilność.
Ledwo wystarcza na VAT. Chociaż sklep coraz bardziej popularny. Za to dostałam bana na wizażu – łosie pierdolone.
Nowe przedsięwzięcia, pani J. – opiekuje się Krzychem , nowa dziewczyna do pomocy w sklepie. Nie stać mnie na bieliznę z własnego biznesu.
Czegoś jest za dużo, czasu jest za mało.
Złe kalkulacje? Złe ceny? Coś jest nie tak.
Chciałabym stacjonarny, ale kasa się skończyła.
Zastanawiam się za co kupię nowy towar po Nowym Roku.
Wigilia biedna. Fortuna wydawana na lekarstwa.
Ex omyka z alimentami. W dodatku zamieszkał sobie w domu z ogródkiem.
Mam prawie 33 lata i pryszcze jak nastolatka.
Wróciłam do ciągłego łażenia w dresach. Nie chce mi się być kobieca. Przytyłam i jestem już naprawdę typową gruchą.
Przyjaciele przestali dzwonić. Ja zresztą też do nich jakoś zbyt często nie dzwonię.
B. z przyjaciela przerodził się w faceta, który mnie unika. “Jestem nieszczęśliwy” – powiedział.
Żyję sobie z dnia na dzień. Nie uciekam. Nie mam na to siły.
Mam nadzieję, że u Was jest lepiej….
Życzeń nie będzie. Sztuczności mówimy NIE.

 

Fantazja… Listopad 8, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 12:05 pm

Bardzo chciałabym pójść do klubu. Założyć szpile, w których na pewno noga by mi odpadła. Pończochy, które mam pod schodami (w moim sklepie), gorset, jakąś nieprzyzwoicie krótką miniówę. Ostry makijaż i ostry zapach.
Chciałabym udawać, że się nie znamy. Wypić postawionego drinka, zatańczyć wyzywająco dla niego, a potem ostro pieprzyć się w bramie.
Ot fantazja..

 

Październik 18, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:27 pm

Piszę. Żyję. Bardzo dużo pracy, dzieci chorują, zastanawiam się nad kolejnym zwrotem życiowym. Czekam tylko na dzień, w którym odwaga weźmie górę.
Ogólnie nie jest jakoś tragicznie. Nie.
Ale nie jest też tak jak powinno być.
Może mam PMS. Ale jeśli dziś przeprowadzę TĘ rozmowę, do której się zbieram, to już tu nie wrócę.
Buzia.

 

meldowanko! Wrzesień 13, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 8:57 am

Akuś, prawda, mam taki zapiernicz, że nie mam czasu na nic. DOSŁOWNIE.
Pomoc do KrzyCZtofa (owszem KRZYK to jego główne zajęcie, nie wiedzieć czemu, łolaboga) wzięta. Do sklepu już też. W ciągu miesiąca sprzedaż wzrosła dwukrotnie a ja nie nadążam latać na pocztę ani zamawiać u producentów. Wprowadzam nowe marki i naprawdę śniło mi się, że miałam sieć sklepów w całej Polsce…
Zwariowany świat.
B. się wścieka niestety. Odbija się to na nas, na tym, że w łóżku lądujemy rzadko osiągając niestety średnią krajową ;) . Dlatego jeszcze trochę i wezmę do pomocy następną osobę, bo jednak nie wszystko da się zrobić online. W końcu najbardziej zależy mi na mojej rodzinie i nie mam zamiaru rozwalić wszystkiego z powodu “biznesu”.
Pytanie… czy daje to satysfakcję?
Hell yeah!
Nie będę cytować maili, które dostaję, ale uwierzcie i ja wierzę w to, że będzie DOBRZE :)

 

wprawki Sierpień 17, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:11 am

Syn ćwiczy głos. Czy ktoś wie lub jeszcze pamięta, jak to jest kiedy prawie pięciomiesięczne niemowlę ćwiczy głos??
Zabawnie, i owszem. Gugu,aaa,iiii,ggiiiiii, fuuuuuu,eeeeeeee,aaaagggghhhhh.
Ale najczęściej to y.y.y.y.y.y.y.y.y (kiedy mu się nudzi) i aaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (żeby sprawdzić ile wytrzymamy :D
Na cały regulator.
I oboje chcemy syna na klamerkach wywiesić na balkon. Uch.
Wychodź ty zębie okrutny, bo jeszcze tak parę dni i rodzice albo się pozabijają, albo znieczulica wygra.
I o zgrozo, kiedy patrzę tak na niego, to mi się wydaje, że on do mojego ojca trochę podobny. Aaaaa.
Mam nadzieję, że tylko z wyglądu :)

 

grochy Sierpień 9, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 6:56 am

Oczywiście nie śpię z młodym od ok. 6. Po prawie dwóch godzinach z jęczącym synem w łóżku, gdzie próbowałam złapać chociaż kilka minut dodatkowego snu, wzięłam go w końcu do salonu i włączyłam telewizor. A tam pogoda w TVN24. Pogodynka nad morzem opowiada o temperaturze.
I łzy mi normalnie pociekły po policzku.
Ogromne dwa grochy, a może więcej…
Siedzę w tych pieprzonych kartonach, odpisuję na maile, biegam na pocztę, nie mam kiedy zrobić obiadu i strasznie żałuję, że nie jestem głupią blondie lecącą na facetów z kasą. Starszych do tego, żeby szybko kopnęli w kalendarz, a ja mogłabym zostać z fortuną i biegać do kosmetyczki oraz na kawusię z kuleżankami.
No ja pierdolę….

 

rekordowo Sierpień 3, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 8:09 am

w ciągu ostatniej doby dostałam 8 zamówień (!), zjadłam cztery kawałki ciasta i zrobiłam dwa lodziki.
Ehehehehehe

 

ciuchcia Lipiec 29, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 12:29 pm

Rusza maszyna po szynach ospale…..
Tak, rusza, powoli, ale rusza.
Wciąż jestem niedospana, ale przynajmniej nie śni mi się rynsztok oraz moje wygłodzone dzieci.
Krzyś zdrowy! Hurrraaaa!
Gabi u babci drugi tydzień. Wraca jutro. Mimo, że ta mała dama daje mi popalić, to tak już tęsknię, że ….
Czyli, że światełko jest. Blade bo blade, ale jest :)

 

trzeba będzie Lipiec 19, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 12:47 pm

Ze spaniem nie jest lepiej. Spędzam tyle czasu w panelu administratora… że hej…
Poprawiam zdjęcia, dodaję nowe. Biegam po forach internetowych. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić.
Informatyk wraca dopiero 1 sierpnia, więc wszystkie techniczne sprawy muszą zaczekać.
Chciałabym jeszcze wprowadzić 2 marki, brakuje mi kasy.
Z dotychczasowych zamówień zapłaciłam ZUS i rachunek za komórkę. Jeszcze kredyt i pozostałe rachunki.
Póki co jest pensja, od września już nie ma.
Wiem, że trzeba czasu, żeby się rozkręciło. Ale póki co dodatkowo muszę coś robić. Będę tłumaczyć i pójdę może gdzieś uczyć niemieckiego.
W przeciwnym razie po zapłaceniu wszystkiego zostanie nam 300 zł.
Tak się raczej nie da… niestety.
Chociaż jestem już właściwie niewierząca… to myślę sobie w takich chwilach, że wiara to fajna rzecz.
Można Bogu się poskarżyć i prosić o wsparcie.
A tu dupa… komu mam się pożalić?
Tylko tu, tylko tu….

 

Lipiec 14, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:29 pm

no w sumie 3 zamówienia były od początku. Coraz więcej strachu i nerwów. Nieprzespanych nocy. Tłuste włosy, nieogolone nogi, cały dzień w piżamie. Pokrzykuję. Dziś się popłakałam patrząc w lusterko.
Zastanawiam się co mam robić. Jak się uspokoić.
Wrzuciłam na forum gazety linka do sklepu. Posypały się komentarze krytyczne. Ale kto tam zrozumie matkę, która o drugiej w nocy robi opisy i zdjęcia, a o trzeciej ledwo stojąc na nogach zmywa oczy mleczkiem.
Gabi ma nawrót zapalenia płuc. Jakieś kurfa mykoplazmy ją zaatakowały. Tak bardzo mi jej szkoda. Młody na razie się trzyma. Może uda się go jutro w końcu zaszczepić.
Chciałabym znaleźć kogoś do pomocy, ale nas nie stać zwyczajnie.
Do tego mam po chacie rozpierzonych tryliard kartonów z cyckonoszami itp. a sama łażę w źle dobranym 75B, do tego wcale nie przeznaczonym do karmienia. Ciekawam jak będą wyglądały moje cycki za pół roku.

 

od jutra Lipiec 9, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 12:39 am

wszystko kurfa pięknie, ale mam koszmary, że to wszystko bez sensu jest. Że i tak wracam do pracy, bo konkurencja mnie zgniata.
Do tego jeszcze nikt nic nie kupił.
Ja pier….
druga bezsenna noc.
Od jutra szukam pracy.

 

już i jeszcze Lipiec 6, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:27 am

Już działa… ale jeszcze troche rzeczy do zrobienia. Trochę produktów i zakładek do uzupełnienia.
Ale zakupy można już robić.
Obiecałam sobie, że z pierwszym zamówieniem mam dyspensę na piwko. Chociaż tyle mi się należy.
Narobiłam się, naprawdę.
Oby się okazało, że się opłacało.
Dzięki Wam za wsparcie. Teraz jeszcze bardzo proszę o akcję reklamową w postaci poczty pantoflowej, bo tak jestem wyprztykana na towar,że na reklamę mam mało, oj mało….
Jako, że za dwa miechy koniec kasy z umowy o pracę, toooo… wiadomo, nie? ;)
W opisie gg jest nazwa sklepu, kto mnie “nie ma” to podam na maila, jeśli chce.
Hideaway – Ty już widziałaś. Cieszę się, że Ci się podoba :)

 

Fuck off Czerwiec 23, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 10:54 pm

Dom śpi. Ja wklepuję towar do sklepu. Nie mam już pomysłów na opisy. Ile może być coś śliczne, przepiękne i ponętne oraz eleganckie i niepowtarzalne.
Rzygam już tym.
Ja zapierdalam a on serfuje w necie w celu odstresowania. Niech w takim razie bzyka się z tamtymi.
W dupie to mam.
Mówię to ja. Służąca, matka i biznes woman jak z koziej dupy trąba, która rozmawia o dostawach oraz umowach trzymając dziecko przy piersi i drugiemu zapinając spodnie.
Odkuję się i wtedy zobaczę co zrobię.
Może dźwignę to wszystko jeszcze raz. Ostatni. Ale już 1+2 (-1)

 

czemu wymyślanie tytułu trwa najdłużej Czerwiec 22, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:09 pm

Czy właściwie muszę pisać co jest moim dzieciom?
I co znowu muszą brać?
I jak ja się czuję?
I jak się ma mój interes?
(A tak na serio, to jak się NIE ma?)
Padam, karwasz.
I jak się patrzę na swoje odbicie w lustrze, to jeszcze trochę, a zaczną mówić do moich dzieci, że mają młodą babcię, gdziekolwiek z nimi nie pójdę.
Mówię sobie “Wytrzymaj”.
Ale nie wiem.
Kocham tę moją dziwną rodzinę.
Chociaż zdarza mi się uronić łzę, kiedy jednak widzę różnice w zachowaniu się B. w stosunku do Gabi.
“Wiesz… Gabi ma zapalenie płuc”.
“Kurwa…. zarazi młodego”
Czy powinnam mieć żal?

 

ani pół Czerwiec 16, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 10:57 pm

A w ogóle to jest mi smutno. To nawet nie jest dolina. Tylko smutno.
Bo ja to nawet tu nie mam ani pół koleżanki, z którą mogłabym iść na durną kawę. Której nie piję, bo karmię, ale teoretyzować mogę.
Więc gęby nie ma do kogo…
A jedna psiapsióła zamilkła, mimo, że wiem, że jest tam. Bo bywa gdzieniegdzie.
Czy koleżanek w realu to można szukać jakoś? Bo przecież nie będę jechać 200 km, żeby na spacer z kimś iść…

 

wieści Czerwiec 13, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 1:10 pm

Byłam u fryzjera oraz na solarium!!!!
I tu właściwie powinnam skończyć swój wpis, gdyż jest to dla mnie tak ogromne osiągnięcie, równające się niemal z wygraną w lotka, że hoho. Niestety nie czuję się przez to jakoś zajebiście lepiej. A myślałam, że będę. Czyli, że to nie to co powodowało moje złe samopoczucie.
Ale dodam, że miałam żołądek spięty jak orzeszek i do tego zerkałam na telefon 300 razy w ciągu 2,5 godziny.
DLA ODMIANY Gabi jest chora, ja się jakoś trzymam, B. też, a młody zaczyna właśnie coraz mocniej kichać, a wczoraj skończył mu się antybiotyk do nosa. Miło. Naprawdę miałam nadzieję, że we wtorek w końcu będzie miał szczepienia, w końcu to już 5 tygodni po terminie jest.
Śmiechatek jest w ogóle. Jak zasunie uśmiechem bezzębno-dziąsłowym jesteśmy pozamiatani, tak słodko!
Do tego gada do swojej pozytywki misiowej tak, jakby to był ósmy cud świata. Serio. Serio. Można się gapić na niego godzinami. I fajnie, że mam na imię Agnieszka, bo Aguuuu w wykonaniu mojego syna, to najcudowniejsza pieszczota pod słońcem.
Miałam wenę na wpis i się skończyła, bo w międzyczasie ssak zdecydował o przedobiadku w postaci paru łyków, których mu brakowało do zaśnięcia.
A interes wkrótce rusza, a przede mną najgorsza kwestia. Lista wszystkich produktów plus opisy. Niechby to ktoś za mnie zrobił co? Zapłacę :D
Co za beznadzieja, albo nawijam o chorobach, albo o własnej dolinie, albo o tyłach w biznesie.
Od razu widać, że nuda, coraz mniej osób zaglądających. Się nie dziwię.
Pozdrawiam mimo to :)

 

po ch… Czerwiec 7, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 11:28 am

więc i ja jestem w czarnej dupie. Jak to mówi jedna Pani.
Dziś o 5 nad ranem, kiedy siedziałam nad wyjącym, niewiadomoczegochcącym synem, a mój katar spadał ciurkiem na jego śpiochy, mój facet leżał z ręcznikiem na głowie, bo ma jedną z tych migren, która nie pozwala mu nawet otworzyć oczu, a garść ibupromów nie ratuje sytuacji, moja córka chciała natomiast oglądać minimini, nie rozumiejąc, że jeszcze rybka śpi, moje ciało zdecydowało właśnie o zalaniu mnie moją kobiecością…. wyrzekłam łkając (mówiąc łagodnie) te słowa: po chuj mi to było, mogłam siedzieć w moim domku z ogródkiem i mieć święty spokój, kurwa, nie daję już rady.

 

sama chciałam Czerwiec 6, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 2:21 pm

Gdyby to mogła być niespodzianka, ale nie jest, to znowu mam katar. Tym razem jest to wypadkowa choroby córki oraz choroby syna (znowu antybol, tym razem w maści prosto do nosa, wow, nie leżymy w szpitalu!) oraz choroby B. Co bym nie robiła to i tak bym złapała. Do tego znowu staję się kobietą, czyli mam pierwszy od kilkunastu miesięcy PMS. Jakoś nie nabyłam w międzyczasie umiejętności radzenia sobie z nim. Szkoda. Bo jeśli nawet ja mam dość swojego towarzystwa, to co dopiero inni?
Biznes się jeszcze nie kręci. Towar na moim pseudomagazynie (czyli w szafie oraz pod schodami) jest gotowy do wysyłki, tyle, że jeszcze nie zrobiłam wszystkich opisów, a właściwie, żeby nie minąć się z prawdą, nie zrobiłam żadnego opisu. Do tego firma informatyczna zrobiła projekt i sklep w ograniczonym zakresie funkcjonuje, ale daleko mu do ideału, więc wysłałam długaśną listę z poprawkami.
Pomijam fakt, że co drugi dzień, wydaje m się, że to w ogóle bez sensu jest i zginiemy w długach, a tu przecież dwójka dzieci….
A w dni parzyste negocjuję i pracuję z zapartym tchem, między karmieniami, odbieraniem i zawożeniem Gabi do przedszkola, robieniem jedzenia, chociaż obiadami regularnymi tego nazwać nie można.
I jednak zakupy będę robiła on-line. Bo serio nie umiem się wybrać z dwójką dzieci na zakupy, zwyczajnie mam na tyle ściśnięty żołądek, że czynność, która powinna być jeśli nie przyjemna, to przynajmniej neutralna, staje się koszmarem.
Mam pas startowy na głowie, kąpię się 37 sekund, a pod oczami balkony z powodu komfortu 4 godzin snu.
Cóż.
Chciałam to mam.

 

czas na seks Maj 23, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 5:51 pm

No tak, u niektórych wpisy o pierogach i penisach, a ja ani zjeść nie mam za bardzo co, o seksie nie wspomnę, bo może i ochota by była, ale ciągle czasu brakuje, a jak już jest, to właściwie ważniejszą potrzebą jest sen.
Na tyle ważną, że dziś spałam ponad 10 godzin i mnie aż głowa boli od przespania. Zdecydowanie 6 gdzin mi lepiej służy, hehe.
Do tego syn wrzaskunił wczoraj, a dziś anioł. Córa u tatusia i aż dziwnie, bo cicho, nikt nie marudzi i nie płacze oraz nie ma ciągle problemów akurat wtedy kiedy synuś ssie akurat mojego cycusia (Iga :D ).
Wczoraj też się dowiedziałam, że europejskiego nr VAT bym nie dostała, gdybym nie zadzwoniła do US, gdzie się okazało, że przy składaniu wniosku Pani doradczyni (niech ją kule biją) nie poinformowała mnie o konieczności wypełnienia załącznika, robiłabym interesy oszukując szacowne firmy.
Czyli co? Młody w fotelik, buty na giry i wio. I znowu załatwiłam sposobem na syna. I dobrze, jak mnie tak męczy swoimi wrzaskami, to niech chociaż pomoże w biznesie.
A w ogóle to ja bez sensu robię. Siedzę tu i klepię tę notkę zamiast zająć się penisem swojego faceta :)

 

0wszem… Maj 17, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 7:52 pm

Tak, jestem przemęczona. Denerwuje mnie dosłownie wszystko. Wszystko. To znaczy moje włosy, Gabi mina, B. spojrzenie, Krzysia krzyk, wózek nie wciągnięty z balkonu, talerz, gazeta na stole, krem na kanapie, chusteczki, których wysmarkałam morze, bo oczywiście Gabi mnie zaraziła. I w ogóle. WSZYSTKO.
Uciekam w pracę. Karmię dziecko, daję każdemu to co mu akurat potrzeba, bez słowa i uśmiechu i uciekam do kompa. Kalkuluję, zamawiam, szukam, płacę, czekam, pisuję. właściwie nie ma marki, której wysłałam zapytanie, a która nie chciałabym współpracować. Pożyczkę wzięłam, ale to i tak kropla w morzu. Nie mogę jednak ryzykować więcej. Muszę sobie poradzić z tym co jest.
Chce mi się spać. I nie mogę.
A co jest najgorsze? Jako zachorowana, powinnam się bardzo bać, że zarażę Krzysia i znowu pójdziemy do szpitala.
Jest mi wszystko jedno.
No tak. To straszne…

 

ano jesteśmy Maj 12, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 9:21 pm

jesteśmy, jesteśmy. Od wczoraj w domu. Za wcześnie nas wtedy wypisali i katar, który pozostał po prostu wywołał znowu zapalenie uszu. Młody wciąż furczy, ale już mniej. Nie piszę, że mam nadzieję, że to się nie powtórzy, bo i co mi z tej nadziei, hę? Dzielny był bardzo. Ja mniej. Jestem jakaś taka otępiała. Nie chodzi o to, że mi wszystko jedno. Chodzi o to, że odczuwam mega zmęczenie i nie wiadomo kiedy odpocznę i nawet mnie to nie martwi. Kula się, to się kula. Jak przestanie to się rozpier…
Ciekawe, że ja mam jeszcze pokarm. Fenomen.
Firma się też kula, znaczy się same wydatki jedynie. Pożyczka na towar wzięta. Zamówienia robię, ciągle mi się śni, że albo wszystko fajnie hula, a potem nagle, że bez sensu to i że mieszkanie pod młotek idzie, bo nie jestem wypłacalna.
Projekt graficzny gotowy, teraz szczegóły dotyczące funkcjonalności.
No i dziś płaciłam pierwsze w życiu składki ZUS jako podmiot gospodarczy.
Mój B. dostał decyzję w sprawie książki. Wydadzą go. Tylko trochę musi podrasować gdzieniegdzie.
Eks mnie wkurzył i się okazuje, że nic się nie zmienił, a ja nie wiem na co liczyłam. Niektórym jednak czas mądrości nie dodaje.
A moja córa mając 4 lata zaczyna bardzo zwracać uwagę na ubrania. Chryste… jeszcze chwila i na randkę pójdzie, a ja nawet nie zauważę upływającego czasu. Tak jak tego, że właściwie to już prawie rok jak mieszkam we Wro…
Czy można mówić o nudzie w moim życiu?
Wystarczy spojrzeć na jakikolwiek serial.
Podrasować i sztrymsowy scenariusz gotowy. Jeszcze trochę i staniemy w szranki z brazylijskim tasiemcem…

 

come back Maj 6, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 5:14 pm

Wróciliśmy. Tam, dokąd nie chcieliśmy już przenigdy wracać. Zapalenie uszu. Znowu antybol do żył.
Czy jeszcze powinnam coś dodać?
Chyba tylko tyle, że czuję jak życie ze mnie uleciało. Żywy trup. I tyle.
A Krzyś uśmiecha się już świadomie. Między godzinami łez.

 

chaos Maj 3, 2009

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 4:30 pm

Chaos jest duży, Krzyś rozregulowany totalnie, w dzień sypia może z 4 godziny… W nocy jada co 2, więc przy dobrych wiatrach snu mam najwyżej 5 godzin. Tak to jest, że człowiek zaczyna potem te 5 godzin doceniać, jeśli zwyczajowo sypia 3. Wysypało młodego na buźce, myślimy, że to od antybola, ale jeśli za 2-3 dni nie przejdzie, zrewiduję swoją dietę. Pewnie to ja – okrutna wyrodna matka, zjadłam cosik więcej niż marchewkę, chlebek lub gotowanego kuraka- bleee. Ostatnio kiedy B. jadł pizzę, myślałam, że mu oczy wydrapię. Jak bonie dydy.
W ogóle Krzyś zaliczył debiut w urzędzie, gdyż zakładałam firmę i użyłam własnego syna do ułatwienia sobie sprawy- przyznam bezczelnie. Od razu wszystkie panie były przemiłe, trzymały smoczek dzidziusiowi, oraz zasypały go ochami i echami, a ja w międzyczasie wypełniłam wszelkie druki i przyznam, proszę państwa, że wszystko faktycznie załatwia się na jednym papierku i w jednym miejscu. Wszak przyjazne Państwo działa. Hehe. A kolejki jak za komuny. Podobno dużo ludzi zawiesza działalność, ale dużo też zakłada.
Strona się robi. Pierwszy zakup zrobiony – drukarko-fakso-skano-kopiarka. Jutro przybędzie kurierem.
Próbuję teraz ten mój mały budżet rozdzielić tak, żeby można było coś kupić, a nie tylko pochwalić się fajną stronką.
Więc siedzę w każdej wolnej chwili i rozdzielam kasiorę. Zastanawiam się czy lepiej zamówić całą rozmiarówkę 2 modeli, czy po parę rozmiarów, ale więcej modeli. Strategicznie trudna decyzja, bo potem może się okazać, że zła decyzja strzeli cały interes. Bo za co kupię następne rzeczy, jeśli nie sprzedam tego co mam?
Ech. Ale ogólnie nie jest źle.
Jesteśmy zmęczeni, czasami uchachani, bo młody tak słodku guga i się już śmieje. Czasami wydaje nam się, że się naprawdę nie nadajemy i to nie dla nas wychowanie dzieci. A czasem chciałoby się zjeść tego małego szkraba.
Tylko Gabi daje popalić. Niegrzeczna jest bardzo od powrotu od eksia.
Cóż, nie takie problemy się miało.
Przeżyjemy, bo co nam pozostało…