just trying

permanentna psychomachia

Juno Kwiecień 9, 2008

Filed under: to co w głowie — agu @ 9:29 am

Obejrzeliśmy “Juno”. Oskar za scenariusz dla debiutującej Pani Diablo Cody. Ależ imię! :) Wygląda też diablo, tak na marginesie. Film Jasona Reitmana, syna tego Reitmana od Schwarzenegera w ciąży i psa Beethovena.

Ale historia! Opowiedziana z lekkością, trudna decyzja 16-letniej małolaty (Ellen Page – lat 21 :D – świetna!) , która rozprawiczając kolegę, zachodzi w ciążę. Chce urodzić i oddać dziecko do adopcji. Znajduje nawet parę, która decyduje się na wzięcie bobasa. Juno ma macochę, która stoi za nią murem, ma też ojca, który rozmawia z nią tak, aż łza kręci Ci się  w oku, bo Twój ojciec pewnie z Tobą tak nie rozmawiał. Ale pokazane to jest tak, jakby bycie takim ojcem było najprostsze pod słońcem. Juno ma cięty język, świetną ripostę, poczucie humoru i jest “inna”, odstaje od szablonu. Używa wyszukanych słów, kocha korzenie punku i stare horrory.
Chce uszczęśliwić parę, która od 5 lat stara się o dziecko. Zaprzyjaźnia się z przyszłym tatusiem i obserwuje przyszłą mamusię.
Ten film nie skupia się na tym jak to jest być w ciąży, nie mówi o zmieniających się nastrojach, o wielkim tyłku i cyckach. Nie mówi o tym jak powstają więzi między matką, a nienarodzonym dzieckiem. Nie.

Ten film pokazuje jak to jest z miłością, oczekiwaniami, ich spełnianiem. Kiedy można mówić o szczęściu, dojrzałości i zrozumieniu. Proste staje się skomplikowane i na odwrót. Dorosły okazuje się dzieckiem i na odwrót.

Dobra muza, film bez bajerów. Wielkich scen. Można uronić właściwie nawet 1 łzę. Nie więcej. Ale milkniesz przy napisach końcowych. I myslisz sobie. Tak, Pani Diablo Cody. To jest diabelnie dobry scenariusz. Ambitnie. Nie komercha. Dobre kino bez milionów dolarów na grafików.

Zarąbiste tłumaczenie, nie wiem jakie będzie w kinie, bo obejrzałam film na nielegalu, a tłumaczenia na duży ekran mają naprawdę ogromne restrykcje. Trzeba się wyrabiać z czytaniem. Ale warto.

Polecam. Bardzo gorąco!

 

17 Responses to “Juno”

  1. mick137 Powiedział/a:

    moze i zatem kiedys pozycze…

  2. agu Powiedział/a:

    nio, od 4 kwietnia to u nas w kinach grają :)

  3. mick137 Powiedział/a:

    tylko nie wiem czy to dla mnie:)

  4. agu Powiedział/a:

    oj, tak, owszem, owszem :) dla wszystkich ceniących dobre kino.

  5. mick137 Powiedział/a:

    ale nie ma kasyna, pieknych kobiet, samochodow, bohatera ginacego dla Jej oczy tudiez dla krolowej i anglii….

    ale powaznie, pewnie obejrzymy kiedys

  6. agu Powiedział/a:

    no polecam, a wiesz kasyno, piękne kobiety, sratatata…
    no to bawi, ale ile można oglądać tego shitu?

  7. mick137 Powiedział/a:

    :) ))) nieskonczenie wiele jesli jest Eva Green:)
    a powaznie, wiem wiem.

    ale jakos mam wewnetrzna potrzeba glamour & sophisticated:)

  8. marcelina Powiedział/a:

    Ja obejrzalam bo towarzystwo chciało ale nie żałuje. Fajny, dowcipny film… mało takich…
    Pozdrawiam:)
    P.S. Mój ulubiony cytat z JUNO
    ”Najlepsze, co możesz zrobić, to znaleźć kogoś, kto kocha cię taką jaką jesteś.
    W dobrym czy złym nastroju, ładną czy brzydką, przystojną jaka byś nie była.
    Właściwa osoba nadal będzie uważała,|że z dupy świeci Ci słońce.” :D

  9. agu Powiedział/a:

    mick – a kiedy Ty nie masz potrzeby glamour? ;)
    marcelina – no ten tekst też mnie rozwalił, zaraz pytaliśmy się z B. nawzajem czy nam z dupy świeci słońce :D

  10. mick137 Powiedział/a:

    “Filthy and glamour” by Scissor Sisters.

    Always the sun by The Stranglers.

    Slonce dobrze robi…..

  11. marcelina Powiedział/a:

    rozumiem,że wzajemne oględziny potwierdziły cytat ;) ?
    A wracając do filmów… polecam “Into the wild”, piękny film…
    Buźka:)

  12. agu Powiedział/a:

    marcelku – tak :)
    Into the wild dawno zaliczony. B. to wiesz… megakinoman. Jesteśmy mocno na bieżąco :)

  13. lowlight Powiedział/a:

    Widziałem oba. Świetne ;) Juno rewelacyjny scenariusz, a w Into The Wild poza muzyka Veddera spodobało mi się jak Penn obowiedział całą historie.
    Ze swej strony mogę polecić “Feast of Love” ze świetnym Morganem Freemanem.

  14. agu Powiedział/a:

    lowlight – dawno Cię nie było. Dzięki za polecenie :) obejrzymy :)

  15. lowlight Powiedział/a:

    troche mnie wywialo ;) ale teraz jestem

  16. Myszolec Powiedział/a:

    Diablo Cody to pseudonim, przyznam fascynujący … prawdziwe imię … pospolita Brook. Zachęciłaś, zarzucam sieci … w sieci :-)

  17. agu Powiedział/a:

    och, no to pospolita Brook jest zdolniacha :) Pospolita Agniesia też, a tak sobie dziś gadam do siebie :D


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.