pięknie, kurfa, pięknie. Po prostu.
O 14.30 dzwoni do mnie rozdygotana przedszkolanka. Czy ja mogę natychmiast przyjechać, bo Gabrysia sobie rozcięła czoło. Ja nie mogę natychmiast, bo pracuję po drugiej stronie miasta i dojazd mi zajmie godzinę, więc już wyjeżdżam, ale tata Gabi powinien zaraz być (miał ją właśnie odbierać).
Ja pruję przez całe miasto jak szalona, narażając przy okazji swoje życie, bo serio złamałam tryliard przepisów i gdybym miała kogut na dachu, to przemknęłabym jeszcze szybciej.
Jestem w telefonicznym kontakcie z exiem, który odebrał dziecko, któremu opatrzono ranę, zakładając plaster. I kierując NAS na pogotowie, albo do przychodni.
Ex podjeżdża do przychodni, gdzie lekarz natychmiast karze jechać do chirurga. Jedziemy. Chirurg szyje. 5 czy 6 szwów jest. NIe wiem już. Bo przyjechałam na ostatnią chwilę. Lekarz twierdzi, że pewnie będzie blizna, bo rana głęboka. Zdjęcie RTG wykazuje, że nic się nie stało.
Dziecko przeżyło szok. W totalu. Masakra. Ja razem z nią. B. z uczelni się urywa i pędzi jak szalony do chirurga. We trójkę jedziemy do domu zająć się Gabi.
Dyskutujemy. O odpowiedzialności i zachowaniu przedszkolanek. Czy nie powinny były wezwać pogotowia?
Czy gdybym ja przyjechała za 2 godziny to dziecko by tak zostało? Z tym kurwa plastrem na głowie? Z raną do szycia?
I kto do kurwy nędzy pozwala dzieciom biegać w pomieszczeniu, w którym te dzieci JEDZĄ, czyli walnęła się o kant stolika przy których jedzą posiłki.
Ja sobie zobaczę w poniedziałek stan tych stolików. Jestem wściekła. Mam ochotę im proces wytoczyć.
Skończy się popijanie kawki. KURWA.
Nie dość, że dzieci połowa chora, więc mają tych dzieci 3 na krzyż i są dwie, to jeszcze nie mogą upilnować.
I to nie jest naprawdę rozcięcie leciutkie. To mega rozcięcie. MEGA. I bez grzywki to ona już nigdy sobie nie pochodzi.
Nie wiem co zrobię jeszcze, ale na pewno tego tak nie zostawię.
Bo mnie krew zalewa.
Masz rację, u mnie w pracy przy każdym urazie głowy wzywamy pogotowie. Bo to nie żarty. Nieraz sama z dzieciakiem pogotowiem jechałam a rodzic dojeżdżał jak tylko mógł. Ponadto zażądaj protokołu powypadkowego, muszą zrobić! Co do opieki to nie wiem, ale wypadki się zdarzają, nie da się wszystkiego upilnować. Ale często bywa tak, że faktycznie z opieką w przedszkolach bywa różnie.
Na pociechę (lekką) – mój młody godzinę temu przywalił w kant komody, ma śliwę jak cholera a pogotowie tez wezwałam. Jest niby ok. Do szpitala nie jechałam, w razie gdyby coś to lecę od razu.
Jak się już lekko zabliźni (takie różowe będzie), to kup maść, która nazywa się Contactubex. W małej tubce to jest, drogie jak piorun, ale w sumie do przeżycia. Wsmarowuje się to w bliznę delikatnie, ale CODZIENNIE!!! Do całkowitego wchłonięcia. Można też robić opatrunek okluzyjny, czyli nakładamy maść na gazik jałowy, owijamy głowę np. bandażem (albo kolorową chustką, żeby nie wyglądało przerażająco) i zostawiamy na noc. Po tej maści powinna spokojnie móc chodzić bez grzywki
Zwłaszcza, że za “naście” lat zacznie stosować makijaż.
A panie w przedszkolu… No cóż – przedszkole powinno miec ubezpieczenie OC, chyba, że się mylę? To raz. Dobrze, żeby pani wychowawczyni miała też dobre ubezpieczenie na życie, bo czuję, że jak ją dorwiesz i sprawdzisz wytrzymałość stolików za pomocą pani, to może być kruchutko, ojjjj, kruchutko… Kill’em all!!!!
V.
zrobiłam dym, tyle, że z tego dymu to nic nie będzie. Bo to Pani Dyrektor zdecydowała, że pogotowia nie wzywamy, jeśli ojciec dziecka ma być za “10 minut”.
Ławki i krzesła są w opłakanym stanie. Musiałabym wykorzystywać ten wypadek, żeby zrobić “dobrze” przedszkolu, a moje dziecko to się już pewnie na to “dobrze” nie załapie. Gmina ciągle nie ma kasiory.
Odszkodowanie będzie z ubezpieczenia, to akurat bez łaski. Tyle, że nic nie cofnie tego co Gabi przeżyła. Bidula. Trudno.
W każdym razie teraz po zdjęciu szwów na pewno kupimy maść i będziemy się starać nie dopuścić do dużej blizny.
Bedzie bedzie. Moje wyrznelo w lozko, 4 miesace byla szrama, krew sie lala i w ogole i bez szwow jednak – a teraz nei ma sladu… no mzoe jak mocniej placze troche jeszcze widac….