just trying

permanentna psychomachia

obyś grudzień 1, 2008

Zaszufladkowany do: to co w głowie — agu @ 12:06 pm

Ślęcząc nad tłumaczeniem przemówienia bardzo ważnej Pani, która piastuje bardzo ważne stanowisko u naszych zachodnich sąsiadów, dotarło do mnie, że wkurwia mnie czasami to moje nieprzejednane poczucie obowiązku. Spałam może z 4-5 godzin i właściwie ledwo już siedzę, powinnam się kimnąć, żeby nie walnąć w jakże to ważnym przemówieniu, które potem się ukaże na stronach ministerswa naszego sąsiada, jakiegoś fatalnego błędu, to ja nie. Córka odwieziona do przedszkola, mężczyzna z bułką odwieziony na uczelnię, a ja zamiast do wyra, to do kompa. I ja wiem dlaczego ja to robię. Wiem, że kiedy się położę, będę myślała, żę jeszcze 10 stron na środę, że mogę trafić na kawałek, który będę tłumaczyć więcej niż przeciętnie, że mnie coś rozboli i nie zdążę, że może Gabi będzie mnie potrzebowała, że się komputer zepsuje i jeszcze niezliczona ilość myśli, które nie pozwolą mi zasnąć, a tylko stracę czas, bo się będę kręcić i przewalać z boku na bok, a do tego dostanę trzysta kopniaków, bo ostatnio syn mój z ogromnym upodobaniem ćwiczy prostowanie wszystkich czterech kończyn. Co mnie boli już wręcz.

A czemu nie śpię w nocy? A bo się obudziłam i pomyślałam. Kurna. Poród. Chyba zaczynam się bać. Nie chcę tego bólu. Jeszcze go naprawdę pamiętam i tekściory, że to się szybko zapomina, to mnie mocno śmieszą. EHEHE. (Zaśmiała się Agunia rubasznie, po czym zapłakała siarczyście). A jak już zaczęłam narzekać, to tak naprawdę po licznym ściemnianiu, że będę babą w szlafroku i kapciach, wiecznie niewyspaną i że nie dam sobie rady na pewno, że spanikuję i wpadnę w depresję, przyznałam się – BOJĘ SIĘ, ŻE ZOSTANĘ SAMA. Że znowu usłyszę te słowa i trzaśnięcie drzwiami. A tego to ja już naprawdę nie przeżyję. Nie ma bata.

O 4.15 rano podzieliłam się tym co w głowie z osobnikiem płci męskiej lężącym obok mnie. Usłyszałam spory wykład (oj to to on potrafi), że nic takiego nie będzie miało miejsca, a każdy mój lęk obalał nową porcją rozwiązań i własnych wizji. Mówił i tulił tak długo, że sen przyszedł na trochę.

Obyś kochanie miał rację. Obyś naprawdę…

 

7 Responses to “obyś”

  1. partyzant2006 Says:

    Aga! To się chyba nazywa szczęście, ten Twój obecny stan.

  2. agu Says:

    myślisz? może…tymczasem znowu nie śpię. Tym razem dziecko wymiotuje już pół nocy.

  3. Adobi Says:

    Co do bólu porodu – nie decydujesz się na cesarkę?

  4. agu Says:

    jeśli nie będzie wskazań do cesarki to nie. I mam nadzieję tak się przygotować, żeby nie musieć korzystać ze znieczulenia. To ono ostatnim razem nabruździło podczas porodu i moja “estetyka” ucierpiała. Nie chcę mieć kolejnej szramy :)

  5. Adobi Says:

    kurcze, my nawet jak nie będzie wskazań do cesarki to na 99.9% będzie cięcie…. w końcu to bez bólu. Ale tak czy tak do tego jeszcze dość daleka droga

  6. agu Says:

    tchórze ;) ja się boję bólu, ale cesarki nie chcę bardziej. To pójście na łatwiznę, ale generalnie tego nie potępiam. Każdy ma prawo wyboru.

  7. ake Says:

    Będzie dobrze. Już jest dobrze z tym usg, a tak się bałaś. Z całą resztą też będzie dobrze, zobaczysz. Twój limit nieszczęść się już wyczerpał! Pozdrawiam serdecznie, Aguś.


Leave a Reply