Taki mam kurwa katar, że w ciągu jednej nocy zużyłam prawie dwie rolki papieru toaletowego. Ledwo widzę na oczy i mam wszystkiego dość. Gabi kaszle tak, że albo jej płuca wyrwie, albo w końcu pokona ten wirus. Tym razem nie będzie faszerowanka antybiotykiem. Musi sobie poradzić sama.
Do tego foch ma na jedzenie i w końcu niewytrzymałam. Koniec bezstresowego podejścia do żarcia. Siedzi teraz dotąd przy stole, aż nie zje. Wczoraj półtorej godziny, dziś godzinę, zobaczymy co potem. W dupie mam pismaki i mądrych psycholi twierdzących, że niech dziecko samo zdecyduje. Jasne! Moje tak zdecyduje, że będzie jadło 24 godziny na dobę chleb z dżemem. No z takim repertuarem na pewno zdrowie u niej nie zawita.
W dodatku przedwczoraj dostałam histerii w sprawie rodzenia. Przeryczałam pół nocy. Jak mnie kurwa znowu rozcharatają – pozabijam. Boję się i już! Chcę spokoju, chcę już rodzić. Chcę być zdrowa. Chce mi się wyyyyyyyyyyyyyyyć!
Drugi poród jest łatwiejszy, wiesz czego się spodziewać, jesteś bardziej świadoma poszczególnych faz. Też miałam nadzieję, że nie będą mnie ciachać, położna czekała do ostatniej chwili, w końcu zdecydowała, że trzeba, bo mogę popękać … i co? I przeżyłam! Dupa trochę pobolała i przestała. Większość rozpuszczalnych szwów już pożegnałam, zostały chyba ze dwa. A Małgosia … myh jest cudowna, dla niej mogłabym przejść przez to wszystko jeszcze raz. Dasz radę!
P.S. Poszukaj w sieci ćwiczeń na uelastycznienie krocza, ja dotarłam do nich zbyt późno, albo się niezbyt przykładałam.
mysza ja po pierwszym porodzie nie mam co liczyć na to, że mi jakieś ćwiczenia pomogą. Na bank będzie powtórka z rozrywki. Jeszcze, kurfa mać, się pocięłam z B. Ja dziś na rzęsach, ledwo w ogóle mogę cokolwiek, dziecko kurfa marudzi, wszystko z rąk leci, ale On, jak zwykle, najważniejsze, żeby popracować i kończyć książkę. Cały dzień nie usłyszałam, może Ci zrobić herbaty… I Ci potem jeszcze tekstem walnie, że fakt, że najlepiej jak się dobierają w pary ludzie, którzy robią to samo, bo się rozumieją. Jak mu tak kurfa przeszkadzamy, to mógł się nie decydowac na rodzinę. Boże no, ale jestem rozwalona. Niech to wielki CHUJ
Wiem, że niejedzenie malucha to udręka, ale nie zmuszaj jej tak. Moje małe też nie je, ale jakoś udaje mi się skomponować repertuar potraw, które zjada. Podrośnie, zacznie więcej jeść.
Tylko nie zmuszaj jej do jedzenia, to straszne.
Trzymaj się zdrowo.
przekora – Gabi nie “zmuszana” nie je praktycznie NIC. Oprócz bułki z masłem i ew. dżemem. No niestety to trwa już prawie 7 mcy, nie mogę zwyczajnie na to pozwolić. Jeszcze parę miesięcy temu jadła chociaż czasami parówkę (niestety), albo jajko, a teraz? Najgorsze jest, że posiedzi, posiedzi, zje i potem mówi, że było pyszne. No wściec się można. Odbyliśmy naradę rodzinną w składzie mój B, eksiu i ja i tak postanowiliśmy.
Jej, moje male widzac na stole makaron z lososiem zapytalo dzis “jecie sobie, prawda?”. Padlismy…
Ale swoja porcja kluskow zjadlo ze smakiem….
Obserwujac rozne historie obok coraz bardziej dziekuje ze mam takie cudowne dziecko.
Jutro nie ide do pracy. Dzis uslyszalem “jestes kooany, tata”.
Jakim ja bylem debilem.
Agu – nie martw sie na zapas.
prawidlowa wersja cytatatu to: “jecie sobie, nie dacie, prawda?”… a co mamy zrebic skoro ze smietana fettucine a male namleko uczulone???
a poza tym: nic nie ma sensu.
M
mick – no to fajne małe macie. Chociaz moja córa jeszcze rok temu wcinała nawet pizzę, potem jej się coś po prostu przestawiło i ni cholery nie wiemy o co chodzi. Może to przez te zmiany w życiu, chociaż staram się tak nie myśleć, bo mam zaraz wyrzuty sumienia
I co znowu nie ma sensu? Chwilowy spadek formy, jak ja wczoraj? Bo u mnie już dziś w miarę ok
mam wszytkiego momentami dosc.
Dziewczyna w biurze dzis powiedziala nam ze pewnie straci dziecko albo urodzi i ono w godzine pozniej umrze.
Uswiadomilismy sobie (ja i kolezanka) jako Zarzad ze nasze problemy z bankami, wyludzeniami, sprzedawcami i Bog wie z czym jeszcze sa jakze nikle…
Sila kart kredytowych, przelewow – jakze nikla.
Pieprznalem wszytko i o 1300 pojechalem do domu.
Nie chce mi sie jechac odbierac nowego samochodu od dealera. 420 kM niczego nikomu niepotrzebnego zelastwa ze skora w srodku. Panoramiczny dach typu targa.
Starzeje sie. Z wilka staje sie filozofujacym wilczurem.
Siedzialem dzis na lotnisku i billboardy blackberry “Your problems with email do not ever exists” wydaly mi sie kpina…
Z jednej strony moja zona uwierzyla wreszcie w moje zdolnosci biznesowe, z drugiej strony ja mam dosc swiata.
Pije wino, ogladam FTV, i wiem ze nic nie znacze wobec swiata.
Ale corka mowi do mnie “tata przytoniak”. Trzyma mnie to na duchu:)
jak te cyfry lecialy…. czasem je widze jak przez mgle….
kurwa, Mick, nie pisz mi o traceniu dziecka…. pls…
A co do tych spraw, o których wspominasz, to mówiłam Ci o nich już dawno. To nie ta otoczka “tworzy” świat i nadaje mu sens. A takie właśnie słowa, jakimi obdarza Cię córeczka. Założę się, że uśmiech w odpowiedzi jest 100 razy szczerszy niż kiedy widzi się nowe auto od dealera…
Trzymaj się i przecież to tak dobrze, że żona uwierzyła. Bo o to się martwiłeś swego czasu. Rób swoje, uszczęśliwiaj bliskich, i staraj się pomagać, jeśli to możliwe.
A moja byla asystentka poprosila mnie o rade w sprawie mezczyzn…
Kiedys ja ja prosilem o rade w sprawie kobiet….
Ktos ma pistolet?
no nie mam, ale mam dobre słowo na dobranoc: “Dobrej i spokojnej nocy”
Przepraszam.
Chcialem Ci powiedziec co mnie dzis ruszylo…. Nie pomyslalem, wiesz….
Wiem, ze zyje dla innych.
Slucham jazzu w samochodzie.
I partit Bacha.
Nikt by nie przypuszczal widzac ten wydech…
Ktos mi dzis powiedzial ze nei spodziewal sie ze jestem ludzkim facetem.
I powiedzial to ktos kogo zwalnialem z pracy.
Jesli chodzi o noc to mam do 3.00 troche exella…….
Co do jedzenia, a raczej niejedzenia … moja mama ze mną miała big problem – jadłam tylko kisiel, trzy razy dziennie kisiel. Jak nie można było kupić w sklepie, to sama kombinowała z maki ziemniaczanej i np.: soku z jagód. Babcia jak mnie wzięła do siebie to po dwóch dniach odwiozła, bo się bała, że z głodu zdechnę i co? I nie zdechłam, jakoś z tego wyrosłam, a później brałam do szkoły tyle samo śniadania co tato do pracy. Tak więc kochana, jeśli Gabi nie marnieje w oczach i rozwija się prawidłowo to pozwól jej wcinać te bułeczki z masłem. A dla zachęty może pozwól jej by sama bułeczki posmarowała i nałożyła na nie co chce i może jakieś oczka z rzodkiewek i buźki z ogórka lub pomidorka …
P.S. Nie czekaj aż B. zapyta czy masz ochotę na herbatkę tylko rozsiądź się wygodnie i po prostu o nią poproś.
a ja babci zmieszalem make ziemniaczana z kasza na podlodze kuchni.
A potem nauczyla mnei gotowac ku przerazeniu mamy krtora musiala sie ze mna scigac…
A teraz moja corka robila ze mna poledwice po burgundzku.
Mialem wielki dylemat – nie dac wina i uratowac potrawe dla dziecka i zabic poledwice czy dac wino… na szczescie dziecko powiedzialo ze chce pierogi.
Poledwica przezyla.
Dziecko lubi pierogi z kasza.
mysza – Gabi nie rozwija się wg mnie prawidlowo, wszystkie spodnie spadają jej z tyłka. Jest non stop chora, do tego okazuje się po 3 dniach, że jada i serek i szyneczkę i nawet marchewkę. Czyli można, tylko trzeba przestać we wszystkim tak pobłażać. Dziś sama sobie smarowała kanapki i wsunęła nawet cały obiad. Nie żałuję swojej decyzji.
A B. to trochę taki wiesz… jak mu zrobiłam burę, od razu śmigał z herbatkami i nie trzeba było prosić. Nim to trzeba potrząsnąć od czasu do czasu…
mick – makaron i pierogi to moje dziecko też chętnie. Wolałabym jednak, żeby więcej warzyw i owoców jadła. Węglowodany wyłącznie to nic dobrego…