Wkurzają mnie wszystkie te “mundre” książczyny. Wyrastają jak grzyby po deszczu i mówią nam, że trzeba to i tamto. Że trzeba wybaczyć, nie oglądać się za siebie, myśleć pozytywnie (lub zdrowo – jak kto woli). Do tego nie rozpamiętywać, skupić się na przyszłości i osiąganiu szczęścia.
Przeczytałam już 2/3 owej “mundrej” książczyny. Wiem już dlaczego i co miałabym uczynić.
Ale do cholery, mogłaby się autorka w końcu wypowiedzieć jak to zrobić? Na prawie 200 przeczytanych stron, na których oprócz teorii z calego świata, listów od ludzi i własnych przekonań, są może ze 4 strony o tym JAK. I to też dość enigmatycznie.
A najbardziej wkurzyła mnie teoria o tym, że szczęścia zaznam wtedy, kiedy wyznam wdzięczność moim rodzicom.
Fuck. Niech mnie ktoś ubiczuje… Ale za co??? Za dar życia – mówi autorka.
To pewnie ciężko jej uwierzyć, że istnieje mnóstwo ludzi, którzy “podziękowaliby” za ten dar życia, gdyby tylko mieli trochę odwagi, żeby je sobie odebrać.
Zdaje się, że zacznę czytać Harlequiny. Tam się przynajmniej nie ma na co wściekać.
Tylko ewentualnie zrzygać z nadmiaru szczęścia…
Dzięki
Nikt ci nie powie jak, slajdy z “co” radośnie produkują wszyscy.
Mam wszyskiego dosc też.
Nie chce mi sie taraniwac świata oponami 315/45/20.
Chce budkę z drinkami na Bahamach.
I prywatna biblioteka.
Ku….a mam dość.
“Gdzie jesteś Mirando?”
smuteczkowa – witam Cię w moich “progach”
mick – a co się stało takiego, że masz dość? Bo jeśli “szukasz Mirandy” to pewnie coś uczuciowego?
Tulam
Mick czasami mam wrażenie, że wpadasz tu z innego Świata albo coś zapaliłeś, albo wybrałeś nie tą co trzeba pigułkę
W Twoim przypadku to raczej nie problem, a wybór … no chyba, że ktoś na siłę wcisnął Cię do autka z 20 calowymi kółkami, z którego jeszcze niedawno tak bardzo się cieszyłeś … a budki z drinkami któż by nie chciał? Dyzio marzyciel!
Aguniu na szczęście za chwilkę nie będziesz miała czasu i głowy by rozprawiać się z duchami z przeszłości … zastąpią je kolory kupek, nawał mleczny i delikatna, dyplomatyczna walka z Gabi by nie zagłaskała kotka na śmierć. Mam nadzieję, że te obowiązki sprawią, że przeszłość pokryje gruba, nie do ściągnięcia pajęczyna.
Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
mysza – myślisz, że Gabi tak zareaguje? Jejcia… trochę się zastanawiam czy nie będzie jakaś przeraźliwie zazdrosna…
). Ciągle się zastanawiam czy brać położną. Co myślisz?
Z przeszłością to ja jestem w miarę pogodzona, tylko czasami coś dopada niespodziewanie. Przeczekuję wtedy, tak jak pisałam niżej. Krzyś już gotowy jest, muszę uważać na siebie. Szyja się skróciła i mocno naciska główką już. Mam ograniczyć jazdę samochodem i seks (BUUUUUU
Sex … hmm my mieliśmy zakaz od września (od 25 tc, od McDonald’a), więc w tej kwestii Cię nie pożałuję
Położna dobra rzecz. Z Jasiem brałam, z Małgosią też chciałam – byłam umówiona, ale niestety nie udało mi się dojechać do właściwego szpitala. Miałam jednak szczęście i u siebie na prowincji też trafiłam na niezłą. Inna rzecz, że nie dałam jej szansy by zbytnio się przy mnie napracowała … szybko poszło.
Też się bałam, że Jaś będzie zazdrosny, choć sporo z nim rozmawiałam. Budowałam poczucie odpowiedzialności za szkraba, który się pojawi. Ohałam i ahałam czego to Jaś już nie potrafi i że wszystkiego będzie musiał nauczyć siostrzyczkę. I chyba nam się udało – pędzi przed nami jak tylko mała zakwili, mówi do niej, stara się uspokajać, no i cały czas by ją głaskał i całował. Jak go proszę by przestał, to mówi, że nie może bo tak bardzo ją kocha
Agu: troche tak… “uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd…” Znasz?
Lapie sie na tym ze o niej mysle jadac ulicami.
Choc jestem szczesliwy wspomnienie pozostaje. Wiedzialem dlaczego nazywam ja Nemezis.
Czarne wlosy, oczy piekne i ten gest.
Usmiechu czar milczenia mroz.
Myszolec: tak, z jakiegos dziwnego swiata. Nie pale i i nie biore – szkoda zycia….
Ale Sangiovese…. Wlosi umieja upiekszac swiat…
I nie ma we mnie smutku i radosci
I oby nigdy Twoje dziecko nie zaznalo tego chlodu
Kiedy patrzysz na goracy swiat
I kochasz mocno az po bol
I kiedy wiesz ze jest ciebie dwoch
Trzymaj sie mocno swiata czasu
I bys nie tesknila do przeszlosci
ktora w przeszlosc nie minela
Czas by zawsze koil zal
Nie powracal wspomnieniami.
STC: 123d22h10m
Nie bede dalej robil, jak to okreslono, wpisow po srodkach.
Agu – pa, pozdrowienia i POWODZENIA.
na koniec i dla ciekawych:
tekst piosenki Na zakręcie – Agnieszka Osiecka
Na zakręcie
“Na zakręcie”
Dobrze się pan czuje ?
To świetnie,
właśnie widzę – jasny wzok równy krok
jak w marszu.
A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół, a ja – rozdarte drzewo.
Bo ja jestem proszę pana, na zakręcie.
Ode mnie widać niebo przekrzywione.
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
Pan kocha swoją żonę.
Pora wracać bo papieros zgaśnie.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie.
A robotnicy wstaną.
A ja jestem, proszę, pana na zakręcie.
Migają światła rozmaitych możliwości.
Pan mówi: basta, pauza, pat.
I pan mi nie zazdrości.
Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, pan to czuje, będzie rano.
Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie.
A robotnicy wstaną.
A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Choć gdybym chciała – bym się urządziła.
Już widzę: pieska, bieska, stół.
Wystarczy żebym była miła.
Pan był także, proszę pana, na zakręcie.
Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia.
I pan haruje, proszę pan jak ten wół.
A moje życie się kolebie niczym balia.
Pora wracać, już śpiewają zięby.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby.
Nim robotnicy wstaną.
i dla zakonczenia:
KTO TAM U CIEBIE JEST?
wykonanie: Ewa Błaszczyk
wykonanie: Barbara Kałużna
wykonanie: Katarzyna Dąbrowska
wykonanie: Katarzyna Nosowska
słowa: Agnieszka Osiecka
muzyka: Jerzy Satanowski
Już spakowałam twoje książki
Włożyłam do wielkiej paczki
Kupiłam sznur, niedługo wyślę
Tamte pieniądze z białej szafki
Oddałam, rzecz jasna , matce
Prawie już o tobie nie myślę
Czasem dzwonię w nieważnej sprawie
Na przykład: choruje pies
Nic już nie wiem , nie pytam prawie
I tylko ten stukot, w głowie
Kto tam u ciebie jest ?
Kto tam jest, kto tam jest
Czy ja grzechoczę jak grzech
Kostka lodu ?
Kto tam u ciebie jest ?
Od wschodu do zachodu ?
Ręce mam teraz bardziej spokojne
Do miasta już tak się nie rwę
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam
Myślę o śmierci, zanim zasnę
Bo to jest, być może, powrót
Jestem wciąż niejasna, niesyta
Czasem dzwonisz w nieważnej sprawie
I to jest prawdziwy test
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
I tylko ten stuk, ten stukot w głowie
Kto tam u ciebie jest ?
Kto tam jest
ojezu, jezu, Mick, co Ci? Nikt Ci nie zabrania tu pisać, a Mysza ma prawo wyrazić swoje zdanie. Pisz, pisz
Jak Cię trzeba znowu przywołać do porządku – niniejszym to czynię!!!
Mysza – to zrobię jak piszesz, mój guru
Aga! Twój wpis mnie dobił! Ty nie musisz szukać w mądrych książkach ani w Harleqinach. Ty żyjesz prawdziwym życiem. I wszystko co haczy możesz po prostu olać. Tak, po prostu, bo tak na prawdę liczycie się tylko Ty, B. Gabi i Krzysiu. T Wy istniejecie w Twojej rzeczywistości i resztę możesz po prostu zlekceważyć jako dodatki, które tylko mogły by mieć pozytywne znaczenie, gdyby potrafiły.
Kochany przyjacielu, ja nie piszę tu stricte o sobie. Zwyczajnie mnie wkurzyła ta książka i jej autorka. Jeśli za takie banały się trzepie kasiorę, to sama chyba taką napiszę…
A wszystko co haczy staram się olewać. Może nie zawsze jest to najprostsze i stąd te marudy tu, ale się staram. Uwierz