Pan Krzysztof ma ok. 3 kg i się wierci jak szalony. Brzuch mam za mały dla niego, stąd uczucie, jakbym miała zaraz eksplodować od wewnątrz. Niestety ma wodniaczki na jąderkach. Nadzieja tylko, że się wchłoną same… bidulek…
Szanowny niby-mąż nastawił sobie budzik na rano i zamówiliśmy dzisiaj meble, po które nie mogliśmy dojechać od 2 mcy. Jutro podobno idzie do sądu, żeby po 7 mcach wypisano bank z hipoteki. Pojutrze załatwiać zakurzone sprawy w pracy.
Potem wielce zatroskany chciał iść po Gabi do przedszkola, od niepamiętnych czasów, a następnie nie pozwolił biegać po schodach na górę po piżamę dla córki.
Niewiarygodne.
A ja zimna. Rozmawiam i zrobiłam obiad.
To wszystko.
Po wizycie u lekarza, na którą chciałam pojechać sama, pytanie:
“to co urodzimy wcześniej?”
“nie wiem, kiedy urodzĘ”
Bo mnie to tym razem naprawdę zabolało. I nie da się jedną przysłowiową herbatą naprawić świata.
I tyle. O!
I tyle, o! Ja bym to relanium zabrała natychmiast, jak rany. W ciąży?! Pod koniec? Oszalałaś?
Poza tym czy nadal mam aktualny adres, bo czas już Ci tę chustę do noszenia Krzysięcia wysłać:)))
ginka mi zapisała. Biorę kiedy nie daję rady spać albo nerwy są na postronkach.
A adres masz prawidłowy
Czasami bardzo żałuję, że nie mogę poznać drugiej strony monety, czyli daną sytuację opisaną dodatkowo przez B. … nie ma ideałów dlatego życie to powierzchowne kłamstwo, ciągły kompromis i nieustanne poświęcenie – każdej ze stron … i tyle. O!
Nie marnuj chwil.
Mysza – B. kiedyś pisał blog, ale przestał. Teraz wyładowuje swoją złość na konsoli, ostatnio dość często. Myślę, że i ja i on, oboje jesteśmy trudni we współżyciu. Chociażby przez doświadczenia.
Nie chciałabym marnować chwil, chciałabym już się odwrócić od problemu i zwyczajnie się przytulić.
Ale nie ma woli z drugiej strony. Zimno i kurtuazyjnie. Próbowalam wczoraj, nie wyszło. Teraz czekam. Znowu…
Nie czekaj, nie próbuj, po prostu powiedz: tak bardzo chcę byś mnie przytulił … faceci potrzebują jasnych i zrozumiałych komunikatów. Więcej uśmiechu.
powiedziałam tak – przytulił mnie sucho i sztywno…
Hmm tak do końca to mnie nie dziwi … akcja – „A ja zimna. Rozmawiam i zrobiłam obiad. To wszystko” i reakcja – „Ale nie ma woli z drugiej strony. Zimno i kurtuazyjnie”. Jak nie urok to sra…. interwały czasowe fochów Wam się zupełnie rozjechały. Czas albo szczera rozmowa i to z przyznaniem racji (choć częściowej) drugiej stronie może to naprawić … albo wcześniejszy poród
Aguś dacie sobie radę, znów zaczniecie nadawać na tych samych falach. Teraz ranicie się nawzajem bo wydaje Wam się, że sytuacja Was przerasta.
P.S. Wybacz ale tak mi się kudłato skojarzyło – „przytulił mnie sucho i sztywno…” jak sztywno to chyba dobrze.
Główka do góry.
porozmawialiśmy wczoraj. Ale o tym w następnym wpisie…
Dzięki mysza za wszystko – głosie rozsądku