Gabi do szpitala nie poszła. Ja jeszcze też nie. Obie z różnych powodów. Ona, bo ma od 3 dni gorączkę pod 40 stopni, a ja bo szanowny syn zdecydowanie woli mnie wkurzać od środka brzucha. Po dzisiejszej wizycie u lekarza nic nowego nie wypłynęło, poza tym, że może niestety nie uda się urodzić do wody, bo jakieś bakterie sobie we mnie siedzą. Jeśli nie zdążę przeleczyć, to pupa blada. Urodzę sobie jak wszystkie kobietki. Nie, żebym musiała być oryginalna. Zwyczajnie chciałam, żeby woda zmniejszyła mi ból, a Krzysiowi szok.
Ale też nie będzie tragedii, jeśli tak się nie stanie.
Odwiedziła mnie dziś przyjaciółka. Bardzo się cieszę, bo szczerze powiedziawszy, trochę już zwątpiłam w to, że po przeprowadzce stare znajomości mają szansę na przeżycie. A jednak. I jakie to fajne, kiedy ktoś, kogo nie widziało się prawie rok, jest taki sam i jakby właśnie wczoraj jeszcze z Tobą pił piwo i palił faję.
Pomysł z bielizną przypadł do gustu. I też fajnie. I wciąż kochane kobietki tu zaglądające oraz mężczyzn też, bardzo proszę o reklamę lub końtakt w sprawie ewentualnego nabycia, chyba, że ktoś ewidentnie chce mi powiedzieć, że szit. To niech nie mówi
Sprawdzam front
żyjemy
Ja zaglądam z myśla, że zaraz przeczytam że to już. Wszyscy tu na Krzysia czekamy, a za Gabi tzrymamy kciuki
kurde, zaczyna się, wszyscy czekają i pytają. A nie urodzę na złość!! HEHE. Gabi dziś 4 latka kończy
świeczki były na pączkach, bo przez wysoką gorączkę wymiotowała bardzo i torcik trzeba było sobie odpuścić, niestety.