just trying

permanentna psychomachia

Pierwsze dni w domu Marzec 29, 2009

Filed under: to co w głowie — agu @ 2:15 pm

Jest dobrze. Krzyś to typowy synuś tatunia. Grzeczny, aż za bardzo ;) Czasami się zastanawiam czy z nim aby wszystko w porządku. Marudzi jedynie kiedy głodny lub brzuszek dokucza. A tak? Obudzi się i leży sobie, zdarza nam się, ze nie wiemy, że nie śpi. Dostał na ciałku sporego rumienia i nie wiadomo czy to od proszku czy też będę musiała jeść marchewkę na przemian z gotowanym mięskiem lub ewentualnie bułeczkę z szyneczką i to by było na tyle. Gabi mi to samo zafundowała na początku, więc nie jestem jakoś specjalnie zdziwiona. Mały jest taki podobny do tatusia, że szok. Mówi mi nawet moja madre, że będę sobie musiała machnąć trzecie dziecko, żeby mieć “swoje”.
Tatuś natomiast jest modelowym i książkowym egzemplarzem, który dba o matkę karmiącą robiąc jej jedzonko i podając podczas karmienia wszelkie ilości napojów, bo jakoś w momencie przystawienia małego do piersi zaczynam czuć nieopisane pragnienie. Tatuś też zarezerwował sobie kąpiel małego, co wychodzi mu śpiewająco ku obopólnemu zadowoleniu kąpanego i kąpiącego. Tylko z przebieraniem na razie gorzej, bo to ciałko takie małe i widzę jak duże ręce się trzęsą.
Małe ciałko powoduje, że faktycznie dobrze się stało, że się pojawiło. Instynkt macierzyński ulega zaspokojeniu. Nawet nie wiedziałam, że jeszcze w ogóle we mnie jest.
Deprecha w 3-4 dobie po porodzie zaliczona. Było na tyle źle, że nakrzyczałam okropnie na wszystkich i pojechałam samochodem zgłosić małego do przychodni. Oczywiście przeholowałam, bo po powrocie zwijałam się z bólu brzucha.
Teraz natomiast leci mi katar z nosa, bo się zaraziłam od Gabi, która wychodzi wprawdzie z choroby, ale jeszcze zdążyła mnie zainfekować. Biegamy z B. w maseczkach, żeby nie zarazić małego i oczywiście wystarczy, że kichnął 3 razy, żeby tatuś dostał histerii na tyle, żeby musieć mnie potem przepraszać.
Dobrze, że kocha tego szkraba, ale te napady nadwrażliwości będą ciężkie…
No i Gabi… szok…
Tylko w pierwszy dzień wyskoczyła z tekstem, że chce do tatusia, kiedy B. ostro zareagował, żeby nie zbliżała się do Krzysia, bo jest chora.
Teraz już nie. Jest przekochana. Dała sobie wytłumaczyć i pomaga jak może. Jest Krzysiem zachwycona i podejrzewam, że gdyby tylko była zdrowa, zatuliłaby go “na śmierć”.
Czyli, że ogólnie jest na piątkę. Nie ma “tylko”, nie ma “ale”. Jest super.
O, i dziecko póki co nawet smoczkiem gardzi :)

 

7 Responses to “Pierwsze dni w domu”

  1. Adziablondzi Powiedział/a:

    Kochana, aż miło czytać :) ))
    Czy dostałaś mojego mejla na gazetę??

  2. agu Powiedział/a:

    Adziu, sorki, dziś zajrzałam dopiero. Już odpisałam :)

  3. trix Powiedział/a:

    super Aguś, gratulacje, uściski i buziaki :)

  4. agu Powiedział/a:

    trix – całe wieki Cię nie było! Co u Ciebie?!!

  5. ania-usa Powiedział/a:

    Acha! Jest! Gratulacje!!!!
    Dawno Cie takiej radosnej nie “Widzialam” :D

  6. trix Powiedział/a:

    jak to zwykle bywa, skoro w necie mnie nie ma, to znaczy, że różowo :)

  7. g_g Powiedział/a:

    ach Trix, a my Cie ostatnio z Agą wspominałyśmy :)
    Fajnie, że różowo :)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.