Jest dobrze. Krzyś to typowy synuś tatunia. Grzeczny, aż za bardzo
Czasami się zastanawiam czy z nim aby wszystko w porządku. Marudzi jedynie kiedy głodny lub brzuszek dokucza. A tak? Obudzi się i leży sobie, zdarza nam się, ze nie wiemy, że nie śpi. Dostał na ciałku sporego rumienia i nie wiadomo czy to od proszku czy też będę musiała jeść marchewkę na przemian z gotowanym mięskiem lub ewentualnie bułeczkę z szyneczką i to by było na tyle. Gabi mi to samo zafundowała na początku, więc nie jestem jakoś specjalnie zdziwiona. Mały jest taki podobny do tatusia, że szok. Mówi mi nawet moja madre, że będę sobie musiała machnąć trzecie dziecko, żeby mieć “swoje”.
Tatuś natomiast jest modelowym i książkowym egzemplarzem, który dba o matkę karmiącą robiąc jej jedzonko i podając podczas karmienia wszelkie ilości napojów, bo jakoś w momencie przystawienia małego do piersi zaczynam czuć nieopisane pragnienie. Tatuś też zarezerwował sobie kąpiel małego, co wychodzi mu śpiewająco ku obopólnemu zadowoleniu kąpanego i kąpiącego. Tylko z przebieraniem na razie gorzej, bo to ciałko takie małe i widzę jak duże ręce się trzęsą.
Małe ciałko powoduje, że faktycznie dobrze się stało, że się pojawiło. Instynkt macierzyński ulega zaspokojeniu. Nawet nie wiedziałam, że jeszcze w ogóle we mnie jest.
Deprecha w 3-4 dobie po porodzie zaliczona. Było na tyle źle, że nakrzyczałam okropnie na wszystkich i pojechałam samochodem zgłosić małego do przychodni. Oczywiście przeholowałam, bo po powrocie zwijałam się z bólu brzucha.
Teraz natomiast leci mi katar z nosa, bo się zaraziłam od Gabi, która wychodzi wprawdzie z choroby, ale jeszcze zdążyła mnie zainfekować. Biegamy z B. w maseczkach, żeby nie zarazić małego i oczywiście wystarczy, że kichnął 3 razy, żeby tatuś dostał histerii na tyle, żeby musieć mnie potem przepraszać.
Dobrze, że kocha tego szkraba, ale te napady nadwrażliwości będą ciężkie…
No i Gabi… szok…
Tylko w pierwszy dzień wyskoczyła z tekstem, że chce do tatusia, kiedy B. ostro zareagował, żeby nie zbliżała się do Krzysia, bo jest chora.
Teraz już nie. Jest przekochana. Dała sobie wytłumaczyć i pomaga jak może. Jest Krzysiem zachwycona i podejrzewam, że gdyby tylko była zdrowa, zatuliłaby go “na śmierć”.
Czyli, że ogólnie jest na piątkę. Nie ma “tylko”, nie ma “ale”. Jest super.
O, i dziecko póki co nawet smoczkiem gardzi
Kochana, aż miło czytać
))
Czy dostałaś mojego mejla na gazetę??
Adziu, sorki, dziś zajrzałam dopiero. Już odpisałam
super Aguś, gratulacje, uściski i buziaki
trix – całe wieki Cię nie było! Co u Ciebie?!!
Acha! Jest! Gratulacje!!!!
Dawno Cie takiej radosnej nie “Widzialam”
jak to zwykle bywa, skoro w necie mnie nie ma, to znaczy, że różowo
ach Trix, a my Cie ostatnio z Agą wspominałyśmy
Fajnie, że różowo