Więc się sielanka skończyła.
Uśmialiśmy się dziś rano, że kiedyś to było wino, wanna i zarąbisty seks, a teraz czekanie na pierdnięcie syna i łapanie każdej minuty snu w locie. Tak. Syn ma kolki. JUŻ!!! Napina się bidulek na maksa, a z tej małej dupki NIC się nie chce wydobyć, nawet małe pru, pru. Fuck.
Więc jeśli to moja wina, bo zjadłam kawałek białego sera i dwa jabłka, to przepraszam Cię synu najmocniej. Już nie będę. W sumie to nie wiem co mam jeść, bo jak zaczynam czytać w necie czego mi nie wolno, to właściwie szybciej będzie, kiedy napiszę co mi wolno. NIC. Jednym słowem herbatka laktacyjna i suchary. Przynajmniej na linię nie będę mogła narzekać.
Syn w związku z powyższym ma problemy z zaśnięciem czyli jednak musiał polubić smoczek, żeby nas sąsiedzi na policję nie podali. Tym samym zasypia np. godzinę, wcześniej je ok. 40 minut, przebieram go i sobie leży, a w końcowym efekcie tuż przed zaśnięciem, kiedy już tyle czasu upłynie zasypia z wkurwem, bo jest już znowu głodny. Dobrze, że mi mleczarnie pracują, bo cienko to widzę.
Rozkręcanie biznesu też cienko widzę, chyba, że do Gminy wybiorę się z dzieckiem przy cycku, a do urzędu statystycznego na rzęsach.
Tak więc kochana położno, któraś to nas nawiedzić była w dniu wczorajszym, jak mi jeszcze raz szepniesz do ucha, że mogę zjeść wszystko, byleby nie w końskich dawkach, to walnę Cię w ucho, moja droga, bo jak widzisz, syn mój nawet jabłkiem gardzi, a co dopiero tym na co mam największą ochotę czyli pizza, lody plus mirinda.
FUCK.
Ps. Dziś idziemy zgłosić dziecko do USC, a ja nie mam umytej głowy od tygodnia. Jakże kocham to miejsce, że zamiast pod prysznicem, siedzę skulona na kanapie i klepię ten tekst.
Idę więc, może zdążę, zanim syn otworzy swe oczy, a co gorsza buzię.
kolki podobno mijają po 4-tym miesiącu. i może wcale nie są spowodowane tym, co jesz, tylko może on tak ma…
w każdym razie na pewno sobie poradzicie!
no oby, dziś jest jakby lepiej. Odsypia i nie narobił siary w USC.
Z tą dietą to wiesz, oczywiscie wszyscy wokół presję wywierają, więc rezygnuje ze wszystkiego, żeby nie słuchać, że on przeze mnie tak ma.
pozdrawiam…
jakze piekny czas….
zazdroszcze….
ja przegapilem….
teraz nadrabiam.
“tato jestes aniolkiem, wiesz” usyszalem w zabawie.
a tak odnośnie diety – dziecko mojej koleżanki było uczulone na soję. a soja dodawana jest teraz do wszystkiego, nawet do wędlin, w których teoretycznie soi nie dodają :/
Dobrze, że masz dużo pokarmu, nie musisz się wozić z butelkami, jak to u mnie było.
Powodzenia! Wszystko teraz będzie łatwiejsze
mick – czyli trzeba Wam drugiego dzidziusia, żebyś nie przegapił
przekora – no niestety od 2 dni jem “NIC” i kolki dalej są. Czyli, że chyba to nie pokarm. Jeszcze popatrzymy parę dni.
O boże! Współczuję Ci bardzo. Może to nie to co Ty jesz tylko jakieś inne – nietolerancja laktozy czy jakieś zaburzenia trawienia tłuszczów czy co. A może po prostu najzwyklejsza kolka niemowlęca i nic nie poradzisz, choćbyś się opychała “nicem” po uszy?
Radzę wyluzować, Agunia, bo JESTEŚ dobrą matką i nie waż się umrzeć z głodu!
A może noszenie w chuście pomoże? (poszła dziś pocztą, mam nadzieję, że dotrze). A! Nie wiedziałam, czym młodemu pierzesz, więc profilaktycznie nie prałam, sama se wrzucisz w pralkę, co?
Pozdrowienia i trzymam kciuki za kolkę i jej przepędzenie.
Kochaniutka, zastrzelisz mnie, ale musze to napisac
,: jak to milo , ze ktos jeszcze ma dziecko z tej samej polki co moje:)
DDD Pierwsza cala noc przespana zdarzyla nam sie gdy Kuba mial 11 m-cy i 16 zebow. Amen. 
Kubus tez mial kolki, bez wzgledu co jadlam czy nie jadlam. Darl jape na okraglo,a najwiecej miedzy 17 a 22. W nocy budzil sie co 2h na cyca. Wiesz jak to jest: ledwo nakarmisz, odbekniesz, przewiniesz po natychmiastowej kupie, 10 min zmruzysz oczy, a ten znow glodny! Ja pierdziele, jak sobie przypomne
Acha, na kolki Gripe Water ktos mi z PL wysylal.
Oj Aguś … współczuję, a to na pewno koli … drze się w niebogłosy czy tylko pręży, bo moja Mała też na początku bardzo się prężyła i stękała, ale przeszło.
U sąsiadów mała miała kolki. Bardzo krzyczała wieczorami, zestresowali się i przeszli na mieszanki mleko podobne – nic nie pomogło. Skończyła trzy miesiące i jak ręką odjął.
Nie poddawaj się.
A tak na marginesie to ze mnie szczęściara – jem wszystko, nawet kapuśniak i ogórkową i małej nic … co więcej przy cycku spędza dokładnie 5 minut i dziękuję, najedzona … do zobaczenie za 2, 2,5 lub 3 godzinki.
nie wiem słuchajcie co to jest, ale wczoraj i dziś jakby mniej. Ponapina się, ponapina, deko pojęczy i spokój. Więc może faktycznie coś zeżarłam. Teraz będę powolutku ew. wprowadzać po jednej rzeczy do jadłospisu i mam nadzieję, że wyjdzie o co chodzi.

Akuś – dziękuję i czekamy na przesyłkę
ania – nie zastrzelę Cię, ale ja już takie jedno miałam, to naiwnie myślalam, że drugie mi odpuści
mysza- szczęściaro. Śnieżynka jest w takim razie aniołkiem. A ja się nie poddaję. Wiesz, że ja nie z tych
hehehe, wlasnie unicestwilas moje nadzieje zwiazane z ta teoria:D