Cholera, i chyba Krzyś złapał jakiegoś wirusa. No kicha i zdarzyło mu się parę razy dość mocno zakaszleć.
Jeśli się ten stan utrzyma, lecimy jutro do lekarza. I tyle z jego kurde odporności, którą podobno sobie wysysa ze mnie z mlekiem. To jakieś chyba to mleko do dupy jest. A wysysa równo, bo ja dziś jakoś z ciekawości na wagę weszłam i zdaje się, że jak tak dalej pójdzie, to będę jak ta dziewczyna ze zdjęcia o anoreksji. Kojarzycie? Wychodzi, kurde, dieta marchewkowo-indykowo-ryżowa. Bleee.
Za godzinę zjeżdża madre. Liczę, że pomoże przygotować jakieś żarło na święta i pójdzie z Krzysiem na spacer, żebym ja w tym czasie mogła wymienić opony na letnie. Czy tylko ja jeżdżę jeszcze na zimówkach?
To wesołego jajka wszystkim, bo pewnie mnie przedświąteczno-świąteczny czas pochłonie i mały ssak. I pomyślcie o mnie przy świątecznym sutym stole, bo ja pewnie zjem to jajko i tyle. Język mi zdrętwieje i soki żołądkowe zabiją, kiedy inni będą wpierniczać wszystkie smakowitości.
Świąt więc nie lubię. Tych.
Jeszcze ja jeżdżę na zimówkach
No ja sorry za tę odporność, bo tu do mojego postu odnośnik, mleko na pewno masz super. Będzie dobrze Kochaniutka…
I ja też mam zimówki. Dziś zrobiłam trasę przez pół polski i dopiero jak przekroczyłam 160km/h to przypomniało mi się, ze na zimówkach to ta prędkośc słabo…
Wesolutkich jajek i takich tam
G.
Wszelkiego wesołego… Pomyślności:)
M
Ps. Zmienianie na letnie – sama frajda, kawa, wreszcie czas na gazety…
Kochana, jak się czuje Krzyś? Jak się czujecie Wy??