Jesteśmy już w domu od czwartku, ale tak jest dalej ciężko, że trudno usiąść do komputera. Młody jest totalnie rozwalony po tym szpitalu. Układ trawienny wysiadł. Nie może zrobić kupki, nie wspominając o bączkach, które rozrywają mały brzuszek. Wtedy Krzyś po prostu krzyczy. Nie płacze. Noszę, tulę, szepczę, poklepuję, mówię, śpiewam. Czasami zdarza mi się wychodzić z pokoju, bo nie daję rady. I tak na zmianę z B.
W sobotę wróciła Gabi. Nie mogłam się od niej oderwać. Całowałam włoski i łapki. Znowu jest deko rozchwiana. Maruda i brzydko się odnosi do nas, ale to nic. Poradzimy sobie. Przytyła sporo, więc pewnie jedzenie u tatusia jej służyło.
Wczoraj udało nam się wszystkim wyjść na spacer i nawet zjeść obiad w restauracyjce z domowym jadłem.
Młody pospał i nie dymił, Gabi wybiegała się na placu zabaw.
Tylko w nocy Krzyś po jedzeniu znowu bardzo płakał przez godzinę.
Widzę, że B. jest tym wszystkim przerażony, że mały tak cierpi. Ja się już chyba uodporniłam. A może i nie. Nie wiem. Nie chce mi się nic. Robię wszystko mechanicznie. Nasłuchuję kwilenia z sypialni. Zdarza mi się coraz częściej patrzeć tępo przed siebie. Unikam przytuleń. Jestem zmęczona.
Jakby te antybiotyki, które podawano młodemu, wyjałowiły mnie.
Pojadę dziś może zarejestrować firmę.
Bez entuzjazmu.
Uleciał.
Do wszystkiego.
Trzymaj się! To minie, nie będziesz pamiętać. Już teraz będzie łatwiej, Krzyś wydobrzeje i potem już będzie łatwiej.
Duuuużo sił Ci życzę i ślę wiele pozytywnej energii.
Wróci i entuzjazm, spoko. Tylko przecież czasu tutaj potrzeba a Ty tak chcesz zaraz teraz.
Przeżyłaś i Ty i Krzyś ciężkie chwile a Ty zaraz z marszu chcesz do normy wracać? Czas sobie daj.
Przytulaski:)
Zmęczenie zabija każdy entuzjazm.
Ale sama widzisz – jestescie w domu, jest lepiej.
Będzie dobrze.
Pozdrawiam
M
Słońce wstaje codziennie. Nie traci entuzjazmu…
Jej, rozowe wino powoduje że pisze dziwne teksty.
Trzymaj sie.
M
Aga! Możesz unikać wszystkiego, ale przytuleń NIE !!! Czerp z nich siłę!