Czy właściwie muszę pisać co jest moim dzieciom?
I co znowu muszą brać?
I jak ja się czuję?
I jak się ma mój interes?
(A tak na serio, to jak się NIE ma?)
Padam, karwasz.
I jak się patrzę na swoje odbicie w lustrze, to jeszcze trochę, a zaczną mówić do moich dzieci, że mają młodą babcię, gdziekolwiek z nimi nie pójdę.
Mówię sobie “Wytrzymaj”.
Ale nie wiem.
Kocham tę moją dziwną rodzinę.
Chociaż zdarza mi się uronić łzę, kiedy jednak widzę różnice w zachowaniu się B. w stosunku do Gabi.
“Wiesz… Gabi ma zapalenie płuc”.
“Kurwa…. zarazi młodego”
Czy powinnam mieć żal?
hej matko, czy ty czasem nie nadinterpretowywujesz? Po tym co przeszliście z Krzysiem taka reakcja B. jest całkiem zrozumiała moim zdaniem. I nie wynika z tego, kto był właścicielem którego plemnika;) raczej z troski o malucha i obawy przed kolejnymi komplikacjami.
Może weźcie za jakiś czas te zasmarkane dzieci i bujnijcie się nad jakieś morze albo w góry? Zmiana klimatu dobrze Wam wszystkim zrobi. Trzym się dzielna kobieto. I nie odpisuj mi “hehehe pogadamy w październiku mądralo”;)
nie możemy się nigdzie bujnąć niestety, bo młody po prostu się nie nadaje. Nie wiadomo kiedy trzeba będzie się udać znowu do szpitala.
Czasami jak nigdy czuję się obca. We własnym domu.
Nie wiem co dalej. Kiedyś mi ktoś powiedział, że to i tak się rozpadnie. Chyba miał rację.
Rozpada się.
Hmm … właściciel plemnika … eeeeeeeeeee tam, gdy Jasiula coś załapie, reakcja Mojego jest taka sama – oby Miśki nie zaraził.
Dupa, a nie się rozpada. Jak zwykle za dużo na siebie bierzesz. Z jednej strony podziwiałam, a z drugiej dziwiłam, że rozkręcasz interes w takim momencie. Ja bym nie dała rady. Właśnie wróciłam do pracy i już tak około 18 jadę na krótkich światłach, a w domu jeszcze tyle do zrobienia … „ale kiedyś się wezmę ”.
za dużo właśnie wzięłam na siebie. To wszystko to efekt. Nic nie jest zrobione jak należy. A ja oczekuję od siebie, żeby było. Efekt: sklep jeszcze nie gotowy, dzieci chore a ja mam notorycznie tłuste włosy.
Buzia