rozpoczęły się problemy z kręgosłupem. Za mało się ruszam, ja to rozumiem. W końcu ruszanie mózgiem 24 na 24 kręgosłupa nie uratuje.
Gdzie ta cholerna zima, co? Wszyscy są przez jej brak chorzy.
W domu szpital. W pracy dziewczyny mi cherlają.
Otwieram nowy sklep z kimś dla mnie mega ważnym i bardzo chcę, żeby się udało.
W tym roku mam w planach jeszcze 2.
Wypadają mi włosy. Jakoś mi nijako ostatnio. Motywacja mi gdzieś uciekła. Zapewne PMS gigant się do tego przyczynia.
Nie umiem usiedzieć na tyłku, cały czas mam wrażenie, że coś gdzieś mi umyka. Prawdziwy syndrom histerycznej wręcz chęci kontrolowania wszystkim.
Mam jakiś kryzys wieku średniego może? Mega cienie pod oczyskami. Czy powinnam już skorzystać z dobrodziejstw medycyny estetycznej?
Ale przyznam, że tak dziwnie jak ostatnio to ja się już dawno nie czułam.